Oczami Bezdomnego Psa

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Majek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Majek. Pokaż wszystkie posty

środa, 25 stycznia 2017

Jej magnesik!

Aaaaallleee mam historię! Takiej jeszcze tutaj nie było! Żaden, powtarzam - ŻADEN wrrredaktor bloga nie miał powodu do napisania takiej opowieści! Ach, to po prostu nniiieeesaaamoowiiite.... Ale o tym zaraz, ohohohoho!

Pewneeego dnia, we wrześniu 2015 roku do naszego schroniska przyjechał kudłacz. Nie taki kudłacz-kudłacz, ale trochę jednak. Ładny taki, grzeczny, wesoły. Nasi mu Majek dali na imię, a prezentował się tak:


Psiolaski się za nim oglądaaałyyy. aż dostawały skrętu szyi! Jak szedł przez wiatę, włos mu się rozwiewał, sierść lśniła w słońcu... Majek pokazał, że jest do spacerowańca i przytulańca! I dwunożnych nauczył, jak mają mu mówić 'siad', żeby usiadł i takie tam. Taki to pies.

Którejś nocy... kiedy to było, niechże znajdę...

......

.....widzę. To było 8 listopada, bo post się ukazał dzień później... W każdym razie postanowiłem wtedy, że Majek będzie mi pasował do tematu o rozkoszniakach, bo jak zobaczyłem, jak się pręży do piłeczek, to po prostu musiałem go wrzucić do zestawienia! Wstawiłem rozkoszne zdjęcia i opisałem najlepiej, jak potrafię Majka, jego kudełkowatość całą i rozkoszność.


...i wiecie co...?

...Wy nie wiecie, a ja wiem, co się potem stało z psem..... Ale o tym zaraz ohohohohoho!

Napisała do mnie pewna dwunożna laska (DO MNIE! Żebym się nie nazywał Ares, jak ściemniam!), że przeczytała o Majku i że chciałaby go poznać.... U MNIE ZOBACZYŁA!!! U MNIE!!! NA BLOGU!!! JA NAPISAŁEM!!!!

ekhem... no dobrze, bo mi się słabo aż zrobiło z nadmiaru emocji... W każdym razie pewna dwunożna laska, jak co niedziele i co środę, siadła sobie z herbatką i żarełkiem i zaczęła czytać... MNIE czytać... I nagle BUM! Majek ją uderzył po oczach! Serce mocniej zabiło, rzęsy trzepotać zaczęły na jego widok i postanowiła, że musi się o nim dowiedzieć więcej!

Szczekłem jej, żeby się zgłosiła do jednej z naszych, która o Majku może więcej powiedzieć i się laski najwidoczniej zgadały, bo potem ta dwunożna przyjechała do nas, a musicie wiedzieć, że nie mieszka ot tak, rzut piłką od schroniska, żeby się zapoznać z kudłaczem. Jeszcze nie mogli go zabrać, ale na zapoznanie chociaż chcieli przyjechać, żeby się upewnić, że to TEN...

Nie było wątpliwości. Znaczy ja nie miałem. Dało się wyczuć, jak tylko stanęła przy kojcu, że serce już ma całkiem w majkowej sierści opanierowane... Potem poszli na spacer i nic a nic się nie zmieniło, to był jednak ten jedyny...


Majek nie wyglądał na takiego, który załapał, że właśnie oto otrzymuje szansę na odmianę życia, ale widział w schroniskowym życiu tylu różnych dwunożnych, że wolał podejść do tego na luzie.

Po spacerze trzeba było się rozstać... Nie mogli jeszcze tego dnia razem wyjechać do domu... Za drugim razem też nie mogli. Ale już było wiadomo, że przyciąganie było solidne, bo pewnego pięknego dnia...

Majek wyjechał do domu!!!! Czekał na niego ponad rok, ale najwidoczniej tak musiało być! Czekał akurat na nich......... 

(I DZIĘKI KOMU?!)

To nie koniec historii, bo przecież urwałaby się w połowie.... Czas na foty, fotki, fotencje z Majkiem w roli głównej! Gdyż albowiem ponieważ otrzymałem wieści z majkowego, nowego życia... 

Majek okazał się.... psem idealnym. Po prostu. Takim, co to w domu ani łapy nie podniesie do sikania, za to na dworze każde drzewo obleci. 

Czesanie uwielbia, co przy jego sierści jest niezwykle przydatną cechą. Paczajcie, jaki relaks:


...może czasami powciera smaczki w dywan...


...ale sztukę "widzieliście kiedyś grzeczniejszego psa...?" opanował do perfekcji...


Psioweta już odwiedził i każdy się nachwalić nie może, że po roku w schronisku to taki zadbany kudłacz z ślniącym futrem! HA!

...i chodzi za pańciostwem wszędzie, jak cień... Chociaż umówimy się, Pańcia jednak wygrywa. To przy jej stronie łóżka kładzie się w nocy... To na nią czeka najbardziej, kiedy wychodzą...


...to jej wypatruje w oknie...


Taki jej magnes. Przyciągnął ją kawał drogi do siebie, bo przecież jego ograniczały kraty kojca. Teraz przyciąga się sam, najbardziej po długiej (dwie minuty to wieczność!) nieobecności - jest ośliniona od skarpetek po okulary! Pańcia potem z pieśnią na ustach je myje z glutków, ale przecież to z miłości...

Majek też odkrył pasję jeżdżenia samochodem. Za bardzo mu to nigdy nie przeszkadzało, ale kiedy się zorientował, że samochód równa się wyprawie na ogrodzoną działkę, to wiecie - samochodowe lowe!

...booo na dziaaałceee...


Śniegu kupa, piłeczka, pańciostwo i on... Pełnia szczęścia!


Na wiosnę już czeka kupiona świeżo taka specjalna linka, co to dwunożni sobie wiążą do siebie i drugi koniec do specjalnych szelek psich i mogą kilometry zaliczać! Zobaczymy, czy Majek załapie, ale jak z niego taka inteligentna bestia, to co ma nie załapać?

...Ach... widzicie, jaki jestem ważny i potrzebny? Moja pierwsza adopcja... Ale to brzmi! Wypatrzony właśnie na tym blogu, wyczytany MÓJ tekst o tym, jaki to jest Majek rozkoszny... Magia zadziałała... Lepiej być nie mogło, lepiej się to nie mogło potoczyć, nie mogło być piękniej... 

No bo tylko popatrzcie:


Czysty urok i wdzięk! Idealnie... Przyciągnąć się jak magnes, wpasować się jak puzel, wtopić się jak... Ekhem... poeta ze mnie żaden, ale wiecie o co chodzi.

Po prostu tak musiało być... 


DZIĘKUJĘ.

środa, 9 listopada 2016

Któż to taki rozkoszny?

Będę pisać cicho, żeby Aron nie usłyszał... Żeby mi tu nie przylazł i znów nie zechciał pisać... Piszę cicho, ale Wy możecie na głos czytać, bo im więcej osób o nas słyszy, tym przyjemniej! Przynajmniej dla nas...

Jakby się kto zastanawiał, co z Dżokejem, albo jakby się kto stęsknił za nim - informuję, że ma się dobrze, tylko odpoczywa od denerwowania się... Zrobi sobie przerwę i może do pisania wróci... Jak będzie chciał. Kto czytał o kurdupsielkach albo sierściuchach, ten wie, o co mi chodzi...

Zatem będę dalej ja jeszcze przez jakiś czas. Najchętniej bym jakąś ankietę stworzył z pytaniem, kto jest najlepsiejszym redaktorem, ale przecież jak wygram, to się może obrazi, a wiadomo, że bym wygrał...

Dzisiaj będzie o tych uroczych psiakach, co to nie można się nie uśmiechnąć, kiedy się na nie patrzy. Nieee, o mnie dzisiaj nie, bo nie wypada... Ale będzie o innych tak samo fajnych!

Na przykład Belgus:


Wie, jak się przypodobać! Każdy dwunożny zachwyca się psem z ozorem na bok. Belgus do tego jest inteligentny, czujny, mądry i wogóle same achy i ochy lecą w jego kierunku na spacerach...


Taki owczarek trochę z niego, napisałbym, że nawet jak już, to trochę belgowijski, ale nie będziemy zaraz rasami szczelać... Poza tym Belgus nie ma stojących, owczarkowatych uszek i może to go też trochę skreśla w oczach owczarkolubów...? Niepotrzebnie! On ma taki środek owczarkowy, że hej! Komendy zna, uczy się chętnie, czujny jest, uwagę ma podzielną, pies ideał! Z takim na wycieczkach i raźniej, i bezpieczniej, i wogóle lepiej! Jest jeszcze w tym młodszym średnim wieku, jeszcze drugie tyle życia przed nim. Aż żal, żeby taki super uroczy mieszkał w schroniskowym kojcu...

Drugi... znaczy druga taka urocza - Lidka.


Ta to się umie przymilić! Zanim przyjechała do nas, mieszkała w takim miejscu, co się nazywa "przytulisko". Dziwna nazwa, bo w bardzo wielu takich miejscach wcale się nie przytula zwierzaków... Lidzia miała to szczęście, że miała duuużo przytulania i hasania po polach! Musiała przyjechać do nas, bo jakieś guzioły się do niej przyczepiły, o ile pamiętam... Chyba... W każdym razie Lidka teraz mieszka u nas i niecierpliwie czeka na każdy spacer. Niektórzy też wołają na nią "Miśka", co nie powinno dziwić...


Taki z niej miś! W dodatku niezwykle uroczy, kochany i miziasty. Lidka uwielbia spacery i przeuwielbia dwunożnych! Będzie czyimś misiem do przytulania i do przemierzania leśnych ścieżek... Marzy o tym każdej nocy, kiedy zasypia w swojej budzie...

Majek też potrafi być rozkoszny!


Zwłaszcza, kiedy zabiera się do dziamlania piłeczki! Łatwo go zaczarować, wystarczy mu pokazać coś gumowato-okrągłego i już siedzi bez ruchu!


Piękne ma to futro... Nie ma jednak obaw, czesać się daje bez problemu. Przecież czesanie to też czas spędzony z dwunożnym, a póki czesadło w garści, to tak to będzie trwaaać i trwaaaać... Byle dłużej. Wygląda może na niesfornego łobuziaka, ale potrafi być grzeczny, tylko trzeba go nauczyć kultury względem innych psów... Poza tą jedną malutechną wadą, to pies na medal! I raptem kilkuletni, to powinno mu ułatwić znalezienie domu...

Tyle o Majku, a ja już słyszę te wzdechy, kiedy zobaczycie... Pocztusia!


Prawda??? 200% zawartości cukru w cukrze! Pocztuś ma cały łeb w bliznach... Nie chciałem go pytać, co go spotkało, bo to nie mogło być przyjemne, to lepiej, żeby zapomniał... Ale normalnie, jakby ktoś chciał go oskalpować... Albo pożreć... Ech, nie ma co. Najważniejsze, że się zagoiło. I najważniejsze, że Pocztusia nie opuściła radość! Jest tak pocieszny i tak fantapsiotyczny, że do każdego bez pytania by podbiegał i na bezczela domagał się głaskania! Umie się chłopak sprzedać i to superaśnie! Może nie będzie długo czekał na nowy dom... Oby nikogo ten pychol nie przeraził,  oby właśnie pomyślał, że tym bardziej należy mu się dom.

Wielu dwunożnych myśli, że w schronisku zwierzaki są smutne, zrezygnowane, patrzące ze strachem, opierając łapki na kratach...

Wszystko się zgadza... One są takie, kiedy odchodzisz. Kiedy przyjdziesz, przejdziesz się, pokażesz młodszej wersji siebie te wszystkie biedne pieski (naprawdę niektórzy przyprowadzają do schroniska dzieci, żeby tylko popatrzyły.....................) i nie weźmiesz żadnego chociażby na spacer... Nie poświęcisz mu uwagi, chociaż pół godzinki spaceru z daleka od schroniskowego kojca....

Przekonaj się, że na te zwierzaki nie tylko się patrzy. One czekają na dotyk, uśmiech, dobre słowo, pozytywną energię. Chętnie oddadzą swoją właśnie Tobie! Tylko pokaż im, że jest Ci to potrzebne, że one są Ci potrzebne... 

One się starają ze wszystkich psich sił, żeby właśnie Tobie udowodnić, że będą dla Ciebie idealnym psim dopełnieniem. Bo będą. Tylko daj im tę szansę...