Oczami Bezdomnego Psa

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Musia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Musia. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 10 kwietnia 2016

Wreszcie można się wygrzewać!

Ciepło, ciepło, ciepełko! Takie coś lubimy i my, i sierściuchy!

Rema uwieeelbiaaa się wygrzewać! Patrzcie tylko:


Trafiła do nas chuda tak, że teraz ledwie ją poznałem! Trochę się zaokrągliła tu i ówdzie, ale udałem, że nic a nic się nie zmieniła... Wiecie, jak to jest mieć koci pazur w nosie...? Ja też nie i nie chcę się dowiedzieć. Rema miała połamaną miednicę, ale już jest dobrze. Lubi sobie posiedzieć wysoko i gapić się z góry na wszystko. Jak ją obcy dwunożny próbuje pogłaskać, to się odsuwa i wygląda, jakby chciała powiedzieć "ooo fuuuu, zabieraj rękę, się myłam pięć minut temu!", ale kiedy już kogoś trochę zna, to taką minę zamienia zaraz na "oooo taaaak, tu mnie miziaj!". Kociarniane okno jest otwierane, jak tylko zrobi się na dworze ciepełko i zaraz sierściuchy się tam zlatują na leżanko. Jest tam porządna siatka zamontowana, która nie przeszkadza w obserwacjach, a i sierściuch nie wyleci. Rema uwielbia to miejsce! ...chętnie je jednak zamieni to okno na inne, z którego będzie mogła się przetransportować na czyjeś kolana.

Nie tylko sierściuchy lubią poleżeć na słońcu. Na miejscówce naprzeciwko biura leżanko uprawiają psiolaski! Wiadomo, nie można latem pokazać się z nieopalonymi nogami! 



Na przedzie siedzi Musia. Malutka sunia, która przyjechała do nas nieśmiała, ale już ją psiumple i psumpelki nauczyły odwagi nieco. Popatrzcie tylko na to niewinne maleństwo:


Nawet, jak trochę pokrzyczy na początku, to bać się nie ma co. Musia pewnie boi się bardziej, tylko jej się wstyd przyznać... Trzeba ją przekonać smakołykiem i słowem dobrym... Jest naprawdę nieduża, girki ma niedługie, więc zdaje się, że nawet do kolana nie sięgnie! Mi to pod brzuchem mogłaby przejść. Uroku jej odmówić nie można, bo to ucho jedno klapnięte ma śmieszne! I młoda jest, może ledwie rok temu na świat przyszła, to też jest ogromniasty plus! Wiadomo, że większa nie urośnie, a jeszcze spędzi ze swoją rodziną duuuużo, dużo lat! ...tylko potrzebny jest ktoś cierpliwy, żeby jej świat pokazał i przekonał, że nie taki zły jest...

Psumpelką Musi, która się z nią opala na tamtym zdjęciu wyżej to Lila. Lila to też takie strachajło, chociaż jest coraz lepiej.


Prawda, że śliczna! Mi się podoba i zawsze zwracam uwagę na grację i lekkość, z jaką się porusza w kojcu... Ach, gdybym był młodszy! Lilka ma rok i pół, a już rok mieszka w schronisku... Niebawem stuknie jej pierwsza rocznica, ale świętować nie będziemy, bo i nie ma co. Wyłapali ją i jej brata do klatki, zaraz potem zamieszkali oboje u nas i szybciorem się wolontariusze zabrali za przekonywanie szczeniorów do ludzi! Idzie to powoli, ale psiurki pojętne są. Najidealniej by było, gdyby znalazł się ktoś, kto by w domu Lilkę posocjalizował, bo wtedy by się na dobre przyzwyczaiła do tego jednego dwunożnego i poczułaby się na pewno bardziej domowo i spokojniej... Tylko w tej adopcji nie pomoże fakt, że Lilka miała coś z bebeszkami i teraz musi ciągle dostawać te torciki z kulkami od Tabletkowej... Dwunożni zwykle chcą psa zdrowego, a Lilka niby zdrowa, bo czuje się dobrze, ale kulki specjalne jeść musi...

Kto się lubi wylegiwać na słońcu i brakuje mu towarzystwa?? Rema, Lilka, Musia i pewnie niejeden sierściuch i szczekacz baaardzo chętnie dotrzymają towarzystwa! Na zawsze...
Marzą o tym i śnią, i kiedy taka pogoda piękna się robi, to żal, że muszą w schronisku siedzieć, a nie hasać gdzieś po łąkach skąpanych w słońcu! Jeszcze całe życie przed nimi, jeszcze tyle kilometrów do przebiegnięcia, tyle piłek do złapania, tyle promieni słońca do wchłonięcia w futerko!

...może przy Tobie znajdą swoje miejsce...?

środa, 24 lutego 2016

Kurdupsielki!

Dzisiaj tak po prostu o kurdupsielkach. A co! Nie wolno? Nie wolno tak po prostu wymyśleć sobie tematu i pociągnąć? Oczywiście, że można! JA mogę, jestem wrredaktorem i mi wolno wszystko. HA!

(...a wiecie, że któregoś dnia nasi dostali pocztę z poleceniem, żeby podać temu, co pisał, ile bierzemy za nospon... sporson... s p o n s o r o w a n y  post?? Czyli, że niby ktoś nam przysyła worek monetek i banknotków, jeśli napiszemy na konkretny temat! Tylko teraz ktoś się spytał, jaki duży worek wybieramy! Toż to obraza! Nasi się co prawda zapytali, czy byśmy na to poszli, ale jak się odwróciliśmy zadami, to od razu poznali, że z nami to nie przejdzie. Poza tym zupełnie bezczelne było to, że ktoś się nawet nie zorientował, czy piszemy coś na zawołanie, bo przecież nie napisaliśmy ani pół zdania na żądanie... )

Tak więc dzisiaj zupełnie za darmo piszę o kurdupsielkach i daję słowo, że nic mi krótkołape i krótkogrzbiete nie obiecały za to.

Lecę zatem z tematem!

Na początek trochę o Rzeczku.




Takie to śmieszne, małe, trochę do jamnika podobne, ale bardzo trochę... Jest grzeczny całkiem i zachować się umie, musiał mieszkać w domu... W ogóle to mi się śniło, że dzwonił jego właściciel, ale jak usłyszał, że trzeba zapłacić za te kilka dni pomieszkania Rzeczka u nas, to od razu słuchawką rzucił... A może mi się nie śniło... Na pewno mi się śniło, bo przecież nikt by tak nie zrobił! I wybredny Rzeczek jest! Gotowane by jadł, kulkami suchymi gardzi... Musiał mieć dobrze w domu, w którym mieszkał, zanim się zgubił... Szkoda, że mi się tak śniło... Szkoda Rzeczka...

Teraz chwilkę o Musi.



Musia jest malutka, ale za to duże są w niej obawy... Przyjechała do nas z daaaleeekaaa razem z innymi piesami. Nagle nowe miejsce, to nic dziwnego, że się boi. Wszystko takie wielkie, pełno ludzi, którzy albo z jedzeniem przyjdą, albo z wodą, albo psiowet odwiedzi... Jak kto więcej czasu ma i przykucnie na chwilę, boczkiem, boczkiem podejdzie do Musi, to Musia się ośmiela troszkę i już mniej strachliwie się patrzy... Trzeba umieć. Nasi umieją. Zmieni się psiolaska na pewno i pokaże, że jest super, jak się trochę ośmieli!

...i troszkę o Buszku.


Mały Buszek przyjechał z małej mieściny. Czy tam się zgubił, czy ktoś może go zgubił przejazdem - nie wiadomo. Może ktoś go tam szuka, ale nie wie, że może go u nas znaleźć? Hmm... Wiadomo, że Buszek mieszka teraz u nas i wesoło mu nie jest. Nie jest też wesoło każdemu, kto na niego patrzy, bo naprawdę żal. Smutne ma te oczyska i nadziei się tam znajdzie baaardzo malutko... Drogi czytacielu, napiszę krótko. Adoptuj, uratuj Buszka z tego smutku!

Na koniec o kurdupsielku, o którym już było nie raz. Trąbimy o nim i trąbimy... i nic! A pies jak złoto! Znaczy jak brąz z tym, no... co ze babki robią u fryzjera, a on ma od szczenięcia... z bajelażem! Przypominam Morisa:


Moris jest niewielki i jest przerewelacyjny! Jest super radosny, jest zabawowy, jest nieduży, więc posłanko dla niego wszędzie się zmieści. Nudzić z nim się nie można, bo i na spacer długi pójdzie, i patolka przywlecze do rzucania, a jak się ma zły dzień, to wystarczy, że ozór wywiesi bokiem i można pękać ze śmiechu! Patrzcie, jaki jest na spacerach:


No i kto się w takim nie zakocha??

Widzicie, jakie fajne kurdupsielki mamy w schronisku? Jak ktoś powie, że eeeee, nie chce psa, bo on je dużo, rozpycha się w pościeli albo trzeba dużego posłanka dla niego - bardzo proszszsz! Są też takie psiury, które wcale dużo nie zjedzą (no dobra, jak się rozpędzą i dorwą do czegoś dobrego, to w małym żołądku niemało się zmieści...), nie rozepchają się (....tak, wiem, te krótkołape mają możliwości... ale jak będą mieć swoje posłanko, to wcale nie muszą na łóżku!). W samochodzie zajmą pół siedzenia tylko, a jak kto nie ma samochodu, to i w autobusie mało miejsca zajmą i się nikt nie przestraszy. Dużo zalet jest kurdupsielkowatych!

...a jak ktoś ma więcej miejsca w domu... to może dwa...?