Oczami Bezdomnego Psa

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Platon. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Platon. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 9 kwietnia 2017

Czarny gang łaciatego

Tak się narobiło, że znów kolekcja czarrrrnych jak noc oczożółtych siersciuchów sie nazbierała! Niektóre pewnie oczozielone, ale to zaraz będziemy patrzeć... Część z tej czarnej bandy mieszka na kociarni razem z innymi, dlatego czasami można zobaczyć taki obrazek....


Mocna ekipa! Kto patrzy tam 12 oczów ten miszcz! Najłatwiej jest z tym biało-czarnym - to Winki.


Szkoda chłopaka, bo prawie rok ma iiii prawie rok u nas mieszka. Chory był, a jak się wyleczył, to już przestał być taki puchaty i cóż... A on dwunożnych lubi, bawić się lubi, na kolanach siedzieć... też lubi! Jak komuś kocur potrzebny do wyglądania przez okno i towarzystwa, oglądania telewizji, czytania książek, mruczenia, to Winki będzie idealnym wyborem! 

...teraz będzie trudniej. Wydaje mnie się, że ten pierwszy od leee...pr...nie, jednak od lewej, to Zaki.


Dostojne bydlę! Zaki razem z siostrą i bratem za maleńkości zostały znalezione na chodniku, jak usiłowały przejść przez ulicę. Nie bardzo sobie radziły, matki nie było, więc musiały do schroniska przyjechać, bo inaczej to by po nich tylko taka czarna plama na asfalcie została... Nieufne na początku wszystkie trzy były. Zaki niby był odważny przy kratach, ale po otwarciu to pierwszy był przy ścianie po drugiej stronie klatki! Teraz sobie mieszka na kociarni i przynajmniej ma więcej miejsca do dostojnego przechadzania się. 

Lecąc dalej... drugi od prawej to będzie chyyyyybaaaaa............ Kart...? Może i Kart... Niech będzie, że on!


Kart też jest młody, a do tego ma swoje zdanie. Arystokrata taki, resztę kotów ma tak trochę za poddanych... Chociaż krzywdy nie robi, jakośtam się dogada, byle nie podważali jego królowania i tego, że ON ma najczarniejsze futro, najżółciejsze oczy i ładniej miałczy niż reszta! Dwunożni też poczują, jak się Kartowi coś nie będzie podobać... Cóż, wyjątkowy to sierściuch dla najwyjątkowszych opiekunów... Może i się go utemperować trochę, ale czy ktoś oczekiwałby od kota, że się zmieni...? 

ychm.... no to tam na zdjęciu to jeszcze będzie pewnie Zaro.... brat Zakiego.


Historię ma taką samą, w końcu razem znalezione... Zaro jest bardzo ciekawski, interesuje go wszystko i wszyscy, chociaż dwunożni muszą mu poświęcić chwilę, nie tak od razu będzie chciał się zaprzyjaźniać. Zabawki mogą pomóc, bo to zabawowy chłopak jest! Jak się niepewnie poczuje, to po prostu włazi na najwyższe półki i stamtąd jest już odważniejszy.

W gangu może być też Platon...


Platon się dobrze kryje... Może to jakaś prawa ręka...eeee...znaczy łapa szefa. Dlatego niewiele o nim wiem. Tylko tyle, że nie tak od razu chce z dwunożnymi gadać, bratać się nie chce, za to czystość potrafi zachować perfekcyjnie, no i jak każdy szanujący się sierściuch - słońce jego przyjacielem! A ostatnio jak na złość jest go mało dość, to się wylegiwać nie ma jak... Chociaż w kociarni okno jedno, to niełatwe jest znaleźć kawałek wolnej, ogrzanej słonecznie podłogi...

Z pewnością jest tam też Rukola! Musi być jakaś kociolaska, bo przecież one nie gorsze! Też je do gangu przyjmują!


Rukola jest taka bardziej kudłaciasta, ale nieprzesadnie. Połamana do nas przyjechała, bo zaatakowało ją jeździdło zupełnie bezczelnie... Po kiciastą nikt się nie zgłosił, a ona już zdrowa jest i nawet jak do "starego" domu iść nie może, to może do nowego iść, a tu nic... W odróżnieniu od Platona, to ta do dwunożnych pierwsza jest! I do zabawy, i do miziania, ona to wie, jak się pokazać, żeby same ochy i achy leciały w jej stronę! I cóż, nikt czarnej kociolaski nie chce, nie zauważa rukolowych wdzięków...

Chooociaż Rukola to nie jedyna kociolaska w gangu, ale nie wiem, czy ona jest na zdjęciu... Może i ją pomyliłem z Kartem czy innym Zaro... Jest jeszcze siostra właśnie Zaro i Zakiego, Zinia!


Historia... w sumie ją znacie, bo jak to siostra tamtych dwóch braci, to znaleziona razem z nimi, jakby oczywiste. I jest też inna niż jej bracia. Zinia potrafi się wdzięczyć do dwunożnych, ale oczywiście z daleka. Z bliska mniej, ale potrafi jednak się przemóc i poddać mizianiu. Wie, że to przyjemne jest! ...jakby tak do domu poszła, to by pewnie za jakiś czas wylegiwała się na kolanach zupełnie spokojnie i swobodnie... ...jakby poszła...

...Za dużo mi tych sierściuchów wyszło do jednego zdjęcia, ale jak uważacie, że mi nie poszło, to śmiało! Zapraszamy na kociarnię, gdzie mieszka tych czarnych sierściuchów KILKA i zobaczymy, jak łatwo przyjdzie dopasowywanie imion! 

....a wiecie, że to jeszcze nie wszystkie czarne mruczydła w schronisku...? Tak, tak, jeszcze mamy ich kilka pochowanych po klatkach i w kociarni...

Jest lubiący sobie pogadać, niezwykle czarujący Czaruś:


Jest dostojna i nieśmiała Traka:


Jest lubiący zwracać na siebie uwagę Marko:


Jest grzeczna i łakomczuchowa Kiszka:


Jest niezwykle wyluzowana i miziasta Agra:


Jest dumny i ciutkę leniwy Misio:


Jest mądra, ale trochę niepewna Klamka:


Jest "chciałbym, ale się boję, ale bym chciał" Bigos:


Jest ciekawski i bardzo prodwunożny Fajf, brat Bigosa:


Jest lubiący głaski, chociaż mający własne zdanie i lubiący decydować o sobie Bambo:


Ufff..... Ale się nazbierało! Szesnaście! ...chyba... o ile się nie omyliłem w rachunkach, to będzie tyle. Niektóre nieśmiałe, niektóre miziaste do granic, niektóre cierpliwe, a niektóre mające własne zdanie, które lubią pokazywać. Każdy sierściuch jest inny od środka, chociaż na wierzchu prawie taki sam! Czasami jedynie wprawne oko wyłapie te drobniuśkie różnice, jeden będzie mieć trzy białe włoski na szyi, drugi będzie mieć grube poliki albo cienkie łapki... 

Każdy z nich chce mieć swoje miejsce na ziemi, kawałek podłogi, na której będzie się wylegiwać w promieniach słońca, kawałek parapetu, na którym będzie monitorować podwórko, kawałek kolan, na których będzie drzemać, kawałek książki/pilota/klawiatury, którą akurat ktoś będzie chciał użyć, a one idealnie w tym czasie będą odczuwać potrzebę się na nich wyłożyć...

Odczaruj klątwę czarnego kota...

niedziela, 15 maja 2016

Piątek trzynastego był! Na odczynianie pecha dzisiaj będą...

...czarne sierściuchy! Nazbierały się na kociarni, a przy okazji tego dnia, co to był nie dzień, ale dwa dni temu, przedstawiamy! Bo to jest tak, że od tego dnia, co to dużo wybuchów jest, do tego dnia, co dużo wybuchów jest, to jest tyle czasu, że nazywa się rok. I ten rok to jest podzielony na 12 miesięcy. I każdy taki miesiąc ma ze 30 dni. Połowa ma więcej, a jeden miej. I w każdym takim miesiącu dzień pod numerkiem 13 jest pechowy podobno. Dziwne to, ale dwunożni się upierają, że tak jest, to niech będzie... Kłócić się nie będę, byle przerw w głaskaniu i dokarmianiu przy stole nie robili.

Sprawa się komplikuje jeszcze bardziej, kiedy ten 13 dzień miesiąca wypada w piątek... Piątek jest dwa dni po środzie (w środy są posty!) i dwa dni przed niedzielą (w niedzielę też są posty!). Łatwo się połapać, prawda?

...to nie koniec komplikacji... booo kieeedy jest 13 dzień miesiąca i do tego piątek, a jeszcze drogę przebiegnie czarny kot, to już pech gwarantowany! ...tak dwunożni mówią, ja się nie znam, ale skoro mówią...

Teraz już nie będzie pecha, bo już będzie 15 dzień maja, a nie 13, więc spokojnie przejdźcie dalej, nic nie grozi!

Naliczyłam 7 sierściuchów czarnych u nas, a dwunożni mówią, że 7 to liczba szczęśliwa... Chociaż może zakończę już z tymi przesądami, bo będę musiała zmienić nazwę bloga na Oczami Przesądnego Psa, a już dość znani jesteśmy jednak pod obecną nazwą...

Od kogo by tutaj zacząć... Czy od najdłuższego stażu, czy może alfabetycznie, czy może miszmaszowo........ Podejmowanie decyzji nie jest moją najmocniejszą stroną... cóż... Napiszę więc imiona, zasłonię oczy i będę wskazywać palcem! Tak właśnie zrobię!

Na początek Rimi. 



Rimi sama sobie pecha przynosi. Znaleziona była z rozpapranym brzuchem... Miała jakiegoś bąbla tam i on pękł, i wyglądało to wszystko dość nieładnie... Że tak napiszę kulturalnie. Rimi przyjechała do nas, wkrótce miała jedną operację, doszła do siebie, a potem nasi wymacali kolejnego bąbelka, którego być nie powinno. Rimi musiała znów pod stół trafić i jej tam tym razem sporo wycięli. Na szczęście sierściucha jest całkiem silna, więc zniosła jedną i drugą wizytę na stole całkiem nieźle. Już jest na chodzie, więc tylko czekać, aż wreszcie znajdzie dom! 

Dalej moja losująca łapa wskazała na Platona. 



Wcale nie wygląda, jak Rimi, prawda? Wcale... Niewygolony jest po operacji, więc pod ogon zaglądać nie trzeba, rozróżnić się da. Platon miał się niezbyt dobrze, jak przyjechał do nas, ale po odwiedzinach kocioweta i potem kilku wizytach Tabletkowej jest już całkiem fajnie! Tylko nieśmiały taki jest, nieufny... To częste u sierściuchów. Jakieś takie mało odporne na stres są... 

Czas leci, a przed nami jeszcze kilka czarnosierściuchów! 

Zamykam ślipia iiii teeeraaaaz Daru!



Ze wszystkich kotów Daru mieszka u nas najdłużej. Od kocięctwa... Właściwie to nie wiem, czy kiedykolwiek był miziastym sierściuszkiem pakującym się na kolanka, a nie mam kogo zapytać, bo wszyscy są krócej od niego. Daru nie pcha się do ludzi od razu, woli sobie własnymi ścieżkami po kociarni podreptać. Jak ktoś dłużej by tam posiedział, to pewnie by przyszedł zaciekawiony wytrwałością dwunożnego, dałby się pogłaskać, zwłaszcza, jakby wyczuł coś smakowitego do pochrupania! 

Teraz przed Wami Sadza!



Sadzę za to łatwo z Platonem pomylić... O Sadzy było niedawno, więc się rozpisywać nie będę. Miała już dwa domy, raz opiekunowie znaleźli się w okropniaście trudnej sytuacji i musieli ją oddać, a innym razem... tak się jakoś zadziało, że jednak nie było dla niej miejsca, taka dziwna sytuacja... Sadza się zamknęła w sobie i straciła wiarę w to, że znajdzie dla siebie miejsce...

Teraz zgrabny i w pięknej, sierściuchowej pozie Milek!


Piękne czarne futro i żółte oczydła. Coś ekstra, nie?? To nic, że większość kotów dzisiaj ma takie żółte gały, ale Milek przebija ich wszystkich! Kocur jest niezwykle przyjacielski, bo i do zabaw pierwszy, i do głaskania się pcha bezczelnie sam, jeszcze się drze, jak ktoś jest nieczuły na te jego wdzięki. Dwunożni mówią, że to urocze.... Co się tam kłócić będę, byle się ktoś zakochał w tym uroku i wziął na zawsze...

Kolejnym czarnym sierściuchem na liście dzisiaj jest Misiu! 



Jest taki prawdziwie kocurzasty, wielkopolikowy, uwielbiający grzanie futra w pełnym słońcu, potrafiący zawadiacko przekrzywić ucho i przymilić się tak, że dwunożnym kolana miękną i już wyciągają ręce do obgłaskania Misia z każdej strony! Taki urok ma jakiś w sobie, niech go licho! Oczy ma zielone. Tutaj nie widać, pozostaje mi uwierzyć, ha!

Ostatnia w zestawieniu została sierściucha Łapcia. 



Łapcia, bo miała łapę krzywą, jeździdło ją potrąciło i zaraz potem do nas trafiła. Z girą dalej nie jest dobrze... Niedługo się wybiera do kocioweta, który będzie dumać, co tu dalej z nią robić... oby coś się dało! Tymczasem Łapcia czeka na miejsce, w którym będzie mogła zdrowieć, a ona dużo miejsca nie zajmie, ot się wyłoży to na parapecie, to na fotelu, czasem na podłodze... Miseczki też dużo miejsca nie zajmą, kuwetkę w jakimś kącie wystarczy postawić, na spacery chodzić nie trzeba... Łapcia będzie szczęśliwa, będzie mogła sobie przy kimś pomruczeć.

Ostatnio w większości czarne te nasze sierściuchy, nie przynoszą jednak pecha. To akurat dwunożny im przyniósł nieszczęście... Potrącił jeździdłem, nie pomógł, porzucił, nie umiał się zająć.... Teraz u nas czekają (nie)cierpliwie na dom głośno domagając się uwagi albo cicho gasnąc...

Szczęście w postaci czarnego kota? Dlaczego nie?!