Oczami Bezdomnego Psa

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Polar. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Polar. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 29 listopada 2015

...i co im z tego, że tacy śliczni...

Znów ostatnio był szał. Wam mówię! Naprawdę szaleństwo! Zawsze jest, kiedy nasza fotografka to zrobi. Szał jest i masa udostępnień na fejsie, telefony, maile... A potem jedna, druga, trzecia rozmowa, jakaś wizyta, spojrzenie, poznanie... I powolutku, pomalutku wszystko się rozchodzi i znów czterołap zostaje sam... O co chodzi? O kogo...

O Polara. Spójrzcie tylko:


Cudo! Ta sierść puchata i misiowy wygląd! A kiedy się dotknie... Znaczy ja nie dotykałem, ale nasi przyznają, że imię Polara nie jest nadane ot tak, bez powodu. Mówią też, że Polar jakby był w jakimś kokolino wyprany! Co to jest, to nie wiem, ale jak nasi tak mówią, to na pewno wiedzą.

Co jakiś czas nasza fotografka na fejsie pisze, że Polar czeka na dom. Jeszcze teraz miał misio sesję taką pofesjonalną, więc zdjęcia są jeszcze bardziej puchate i misiowe! Znów ludziska obejrzeli foty i zaczęło się pisanie, dzwonienie i odwiedziny. Tylko co z tego...


Kiedy dwunożni posłuchają o Polarze, dowiedzą się, że jest trochę chory, że nie jest takim radosnym, psiejskim pieseczkiem od razu do tuletnia... milkną, znikają...

Może i trzeba poprzychodzić trochę do Polara, dać się poznać, dać się obwąchać, wygłaskać spokojnie... Trzeba Polara przekonać, że może zaufać, że nic mu nie grozi. Taki to zwierz, że może i ma 4 lata (na tyle go psioweci ocenili, ale kto to wie!), ale czasami się zachowuje, jakby miał 14. Taki ma świat własny... I tabletki mu trzeba jakieś podawać, ale jakie - to ja nie wiem, to Tabletkowa wie. Wszystko by jednak przyszli właściciele się dowiedzieli! ...gdyby chcieli...

Futerko polarowe też na zdjęciach takie śliczne i puchate, a na żywo już widać, że tu trzeba wyczesać, tam musi podrosnąć... Ale czy to dziwne ma być, skoro czterołap w schronisku mieszka?! Tutaj dużo kudłatych i nasi się starają, jak mogą, ale wszystkich codziennie nie wyczeszą! Trzeba po prostu wiedzieć, że Polar stanie się jeszcze bardziej pięęękny w domu! Po to się adoptuje zwierza, żeby wypiękniał i żeby doszedł do siebie...

Mamy jeszcze innego psa, który pewnie znalazłby dom, gdyby był bardziej "psi" pod względem charakteru.

Tybet.


Kolejny misiaty, z może mniej miękkim futerkiem, ale jednak też puchaty. O niego nikt nie pyta. kKiedy go nasi ogłaszają, to się nie rozdzwaniają telefony ani poczta nie rozgrzewa, ale może gdyby był bardziej kontaktowy to by szybciej znalazł dom?


Nikt jednak nie chce dać szansy Tybetowi, który ma swój świat, który ufa może jednej, moooże dwóm osobom w schronisku. Najczęściej te osoby widzi, to i najlepiej zna. Inni są obcy, od innych trzeba odchodzić kilka kroków, od innych się drepta w zupełnie inny kąt placu... Bo Tybet sobie chodzi czasem sam. Zwiedza różne kąty, nie wadzi nikomu i jemu nikt nie przeszkadza. Znaczy nie przeszkadza, jeśli do niego nie podchodzi... Bo jak podchodzi, to trzeba zrobić w tył zwrot i spokojnie podreptać gdzie indziej...

Tybet też chory jest. Badania miał ostatnio solidne takie. Serce mu sprawdzali, kości i jakieś inne tam jeszcze różne rzeczy. Dopiero się okaże, co wyszło...

Nie wiadomo, czy coś przeżył przykrego, czy po prostu z wiekiem tak mu się zrobiło. Niemłody już jest, różne dolegliwości mogą wtedy wychodzić i inaczej się myśli też... I tak żyje sobie Tybet we własnym świecie. Nikt do niego nie chce się dostać...

Mieszkają więc te nasze misie w schronisku. Dreptają po placu, czasem przystaną i się zadumają... Potem ktoś przejdzie i nagle się obudzą, znów pójdą ździebełko wąchnąć, poszukać czegoś do zszamania (czasami komuś spadnie jakiś smaczek!). Nikomu nie przeszkadzają, nikt im nie przeszkadza... Tylko większość dnia spędzają samotnie, bo nikt nie chce poświęcić czasu na to, żeby mogły zaufać, żeby poczuły się bezpieczne i spokojne...

Znajdzie się ktoś, kto "nie poleci" tylko na wygląd Polara...? Kto zechce dotrzeć do świata Tybeta...? Dużo jest takich pytań bez odpowiedzi... A prośba jedna... Daj szansę...

środa, 1 lipca 2015

Biało mi!

Tak konkretniej to mi jest akurat łaciato. Głównie biało, ale cóż, jednak też mam łatki. Ładne łatki mam. I w sumie jak się ostatnio przejrzałem w lusterku to i nienajgorzej wyglądam tak ogólnie! Tylko jakoś kolejka się po mnie nie ustawia...

Ostatnio trafił do nas mały psiak. Niemłody, ale mały i tego... wyglądał na pierwszy rzut oka jak rasowy. Tatuażu nie miał w uchu, a pod tylną łapę zaglądać nie chciałem, więc nie wiem, czy tam miał jakieś numerki, ale chyba nie. Ledwo jednak u nas zamieszkał i ledwo ogłoszenie nasi wrzucili - już telefonów i wiadomości było tyle, że mi palców nie starczyło i musiałem cakarowe pożyczać! Taka to norma. Jest w książce "Rasy psów"drugi taki psiak? Kolejka chętnych! Nie ma, albo jest na końcu w dziale "psy mieszane"? Cisza... Psiaka prędziuchno odebrał właściciel, a kolejka chętnych rozbiegła się na wszystkie strony, byle żadnego wielorasowca im nie próbować wciskać! Moooże jedna osoba przyznała, że po prostu szukała małego pieska i chętnie przyjdzie się rozejrzeć za kundelkami. Inni nagle nie chcą psa.

Smutne i wciąż bardzo aktualne... A ja tak patrzę w lustro i nijak mi do żadnej rasy...

Wyżaliłem co miałem wyżalić. Teraz będzie faktycznie biało! W sam raz biała sierść na lato, podobno chłodniej. Dwunożni zwykle wtedy na biało w upały chodzą ubrani, bo w ciemnym bardziej przygrzewa. Ja tam nie wiem, jak na dworze pełnia słońca, to mi gorąco tak czy siak! Pewnie przez te ciemne łatki...

Na przykład Hepi.


Doobra, niech będzie. Ma jedno ucho brązowe... ale prawie nie widać! Hepi to taka psiolaska, że nadążyć za nią ciężko, chociaż nieduża jest. Ciągle by coś robiła, ustać w miejscu nie może. Chociaż jak się kucnie to wtedy owszem, na kolana wejdzie, ale jak tylko czas na dalszy spacer, to już jej nie ma! Z nią nikt się nudzić nie będzie i jak akurat jakiś dwunożny chce sobie poprawić kondycję na lato - bardzo proszę, Hepi pomoże! Pewnie i nauczyć wielu rzeczy ją można, pewnie nasi będą próbować, znają się na tym! Chociaż akurat nikomu nie życzę, żeby Wolontariusze mieli okazje do zajmowania się, bo lepiej, żeby taki czworonóg jeden z drugim od razu do domów jechał dobrych i uczył się tam, a nie u nas...

Kolejna psiolaska, którą w śniegu łatwo zgubić - Nymeria. Słuuchaaajcieee... znaczy czytajcie... CUDO! Na zdjęciu nie robi takiego wrażenia (chociaż wiadomo, że robi, ale nie takie), jak na żywo. Oooj w schronisku to już niejeden stanął i zawiesił się jak Cakar przed jej kojcem!


Taka laska-husky. Tylko biała. No, prawie, bo kilka ciemniejszych włosów na grzbiecie ma. Ale poza tym biała i te oczyska... Ja tak tylko z daleka podziwiam i żeby przypadkiem Cakar nie widział, bo zaraz się śmieje ze mnie. Nymeria mieszka niedaleko kuchni, więc jak wychodzę i spojrzę lekko w lewo, to od razu ją widzę... ech... W każdym razie - Nymeria, jak to większość huskych - ruch lubi. Kocha wręcz! Ona nie z tych, co to kanapa telewizorek i drzemanko. Dziewczyna by pobiegała po łąkach i polnych drogach chętnie, tylko musi mieć z kim. I to musi być ktoś, kto tak będzie z nią latał po ścieżkach, nie raz kiedyś, ale porządnie, regularnie!

Mamy też całkiem białego Polara. Polar nie dość, że biały, to jeszcze kudłaty.


Polar właściwie wygląda, jakby w polar był ubrany, nic dziwnego, że go tak nazwali. Mięciuchny, łagodny miś, aż dziwne, że siedzi u nas już miesiąc! Chociaż zgodnie z tym, co napisałem na początku... Jakby był ciut większy, to prawie jak retriever, byłaby kolejka! Ale on wielkościowo jest taki, że nie można dopasować, więc kolejki nie ma... A jak taki Polar trafi do domu, zostanie wykąpany, wyczesany i wyjdzie na spacer w piękne, słoneczne popołudnie, to przecież ludzie się z całej okolicy zlecą, żeby podziwiać! W schronisku takich kudełek się nie uda utrzymać w takim idealnym stanie, chociaż nasi Wolontariusze się starają. Ach, komu polarnego misia wielkości średniej??

W zimie z takimi psami to na pewno nie jest tak różowo... znaczy tak biało... bo jak wlezie w kałużę, błoto, rozpaciany śnieg, to zaraz się upaprze i trzeba kąpać! Ale JA jestem sprytny, reklamuję Hepi, Polara i Nymerię właśnie latem, bo do zimy to własciciele je pokochają i wcale nie będą się złościć za łapki, które znów nie są białe. HA!

To komu, komu...?