Oczami Bezdomnego Psa

środa, 9 listopada 2016

Któż to taki rozkoszny?

Będę pisać cicho, żeby Aron nie usłyszał... Żeby mi tu nie przylazł i znów nie zechciał pisać... Piszę cicho, ale Wy możecie na głos czytać, bo im więcej osób o nas słyszy, tym przyjemniej! Przynajmniej dla nas...

Jakby się kto zastanawiał, co z Dżokejem, albo jakby się kto stęsknił za nim - informuję, że ma się dobrze, tylko odpoczywa od denerwowania się... Zrobi sobie przerwę i może do pisania wróci... Jak będzie chciał. Kto czytał o kurdupsielkach albo sierściuchach, ten wie, o co mi chodzi...

Zatem będę dalej ja jeszcze przez jakiś czas. Najchętniej bym jakąś ankietę stworzył z pytaniem, kto jest najlepsiejszym redaktorem, ale przecież jak wygram, to się może obrazi, a wiadomo, że bym wygrał...

Dzisiaj będzie o tych uroczych psiakach, co to nie można się nie uśmiechnąć, kiedy się na nie patrzy. Nieee, o mnie dzisiaj nie, bo nie wypada... Ale będzie o innych tak samo fajnych!

Na przykład Belgus:


Wie, jak się przypodobać! Każdy dwunożny zachwyca się psem z ozorem na bok. Belgus do tego jest inteligentny, czujny, mądry i wogóle same achy i ochy lecą w jego kierunku na spacerach...


Taki owczarek trochę z niego, napisałbym, że nawet jak już, to trochę belgowijski, ale nie będziemy zaraz rasami szczelać... Poza tym Belgus nie ma stojących, owczarkowatych uszek i może to go też trochę skreśla w oczach owczarkolubów...? Niepotrzebnie! On ma taki środek owczarkowy, że hej! Komendy zna, uczy się chętnie, czujny jest, uwagę ma podzielną, pies ideał! Z takim na wycieczkach i raźniej, i bezpieczniej, i wogóle lepiej! Jest jeszcze w tym młodszym średnim wieku, jeszcze drugie tyle życia przed nim. Aż żal, żeby taki super uroczy mieszkał w schroniskowym kojcu...

Drugi... znaczy druga taka urocza - Lidka.


Ta to się umie przymilić! Zanim przyjechała do nas, mieszkała w takim miejscu, co się nazywa "przytulisko". Dziwna nazwa, bo w bardzo wielu takich miejscach wcale się nie przytula zwierzaków... Lidzia miała to szczęście, że miała duuużo przytulania i hasania po polach! Musiała przyjechać do nas, bo jakieś guzioły się do niej przyczepiły, o ile pamiętam... Chyba... W każdym razie Lidka teraz mieszka u nas i niecierpliwie czeka na każdy spacer. Niektórzy też wołają na nią "Miśka", co nie powinno dziwić...


Taki z niej miś! W dodatku niezwykle uroczy, kochany i miziasty. Lidka uwielbia spacery i przeuwielbia dwunożnych! Będzie czyimś misiem do przytulania i do przemierzania leśnych ścieżek... Marzy o tym każdej nocy, kiedy zasypia w swojej budzie...

Majek też potrafi być rozkoszny!


Zwłaszcza, kiedy zabiera się do dziamlania piłeczki! Łatwo go zaczarować, wystarczy mu pokazać coś gumowato-okrągłego i już siedzi bez ruchu!


Piękne ma to futro... Nie ma jednak obaw, czesać się daje bez problemu. Przecież czesanie to też czas spędzony z dwunożnym, a póki czesadło w garści, to tak to będzie trwaaać i trwaaaać... Byle dłużej. Wygląda może na niesfornego łobuziaka, ale potrafi być grzeczny, tylko trzeba go nauczyć kultury względem innych psów... Poza tą jedną malutechną wadą, to pies na medal! I raptem kilkuletni, to powinno mu ułatwić znalezienie domu...

Tyle o Majku, a ja już słyszę te wzdechy, kiedy zobaczycie... Pocztusia!


Prawda??? 200% zawartości cukru w cukrze! Pocztuś ma cały łeb w bliznach... Nie chciałem go pytać, co go spotkało, bo to nie mogło być przyjemne, to lepiej, żeby zapomniał... Ale normalnie, jakby ktoś chciał go oskalpować... Albo pożreć... Ech, nie ma co. Najważniejsze, że się zagoiło. I najważniejsze, że Pocztusia nie opuściła radość! Jest tak pocieszny i tak fantapsiotyczny, że do każdego bez pytania by podbiegał i na bezczela domagał się głaskania! Umie się chłopak sprzedać i to superaśnie! Może nie będzie długo czekał na nowy dom... Oby nikogo ten pychol nie przeraził,  oby właśnie pomyślał, że tym bardziej należy mu się dom.

Wielu dwunożnych myśli, że w schronisku zwierzaki są smutne, zrezygnowane, patrzące ze strachem, opierając łapki na kratach...

Wszystko się zgadza... One są takie, kiedy odchodzisz. Kiedy przyjdziesz, przejdziesz się, pokażesz młodszej wersji siebie te wszystkie biedne pieski (naprawdę niektórzy przyprowadzają do schroniska dzieci, żeby tylko popatrzyły.....................) i nie weźmiesz żadnego chociażby na spacer... Nie poświęcisz mu uwagi, chociaż pół godzinki spaceru z daleka od schroniskowego kojca....

Przekonaj się, że na te zwierzaki nie tylko się patrzy. One czekają na dotyk, uśmiech, dobre słowo, pozytywną energię. Chętnie oddadzą swoją właśnie Tobie! Tylko pokaż im, że jest Ci to potrzebne, że one są Ci potrzebne... 

One się starają ze wszystkich psich sił, żeby właśnie Tobie udowodnić, że będą dla Ciebie idealnym psim dopełnieniem. Bo będą. Tylko daj im tę szansę...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz