Oczami Bezdomnego Psa

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Refa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Refa. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 12 marca 2017

Jesteś psiolaską! Zachowuj się!

Tak, jak bycie owczarkiem zobowiązuje, tak samo bycie psiolaską zobowiązuje. Może nie do tego samego (chyba że jest się i psiolaską, i owczarkiem...), ale jednak. Nie wypada się brudzić, nie wypada szaleć aż tak przesadnie... Wypada być miłym, uroczym, ułożonym, grzecznym i uroczym (tak, podwójnie!)! ...a nie tak...

...jak Tolka na przykład...


Nie jest to najłatwiejsza psiolaska, nie ma co się oszukiwać... Znaczy umówmy się - jak kogoś zna dobrze, to i cieszy się na sam widok, i zachwycona jest jak tylko się smycz wyciągnie i kochana może być, o, taka o:


...ale jak kogoś nie zna i dobrze wie, że może sobie pozwolić na pokazanie charakterku... To korzysta, nie ma co kryć. Na początku fajna i pocieszna, ale bywają chwilę, kiedy własne zdanie wypowie i się przekonać do innego nie da. Raz nawet była adoptowana! Tylko jednak się okazało, że nie po drodze im, a przecież to nie była taka adopcja - jestem pierwszy raz, ta mi się podoba, to bierę. Przemyślane to było i kilka spacerów było przed... Taka to psiolaska... Musi się znaleźć ktoś, kto będzie na tyle przekonany, że z Tolką stworzy duet idealny, że to po prostu się uda... I ona pokaże się z tej najlepszej strony (a ma taką!) i ktoś ją przekona, że warto zaufać na zawsze-zawsze i do końca. Tak się pewnie stanie któregoś pięknego dnia...

Kolejna w kategorii... Trufla.


Trufla jest nieduża (dobra, ledwo od ziemi odrosła, pod moim brzuchem mogłaby przejść tylko letko zahaczając uszami), młoda, czarna, trochę włochata, niezwykle pocieszna i.... zwykle brudna. Lubi, co poradzić, wytarzać się w piachu, nos w dziurę wsadzić, przez błotko przejść (a że podwozie niskie, to od razu zachlapana po same pachy). Uroku jej odmówić nie można w żadnym wypadku... U niej nie ma problemu z akceptacją dwunożnych, ona merdoli do każdego bez wyjątku, uśmiecha się pięknie i że jeszcze nikt jej nie wypatrzył i nie zabrał, to się dziwię, doprawdy!

Refa też z tych brudzących... ale u niej to akurat widać nie będzie.


Z takim kolorem futra to może leżeć, gdzie jej się podoba i włazić, gdzie tylko sobie zamarzy, i tak nie będzie widać w burej sierści. Może tylko jak się wyłoży gdzieś na jakimś dywanie, pościeli czy kanapie, to potem będzie dość trwały ślad po jej obecności...... Ale przecież jak się kocha, to się wybacza, prawda...? Przecież zwierz szczęśliwy być musi i nawet, jak coś zbroi, to uśmiechem przeprosi tak, że wystarczy na kolejne kilka występków! Przecież wiem, jestem w tym miszczem... Regularnie wyciągam z kosza, co popadnie, a potem się kłócę, że mi się należy, a oni i tak mi wybaczają. Refa o zawadiackim wyglądzie i uwielbieniu dla dwunożnych na pewno znajdzie swoje miejsce na ziemi, gdzie będzie mogła się poczuć tak szczęśliwie, jak jeszcze nigdy dotąd...

Iiii chyba pierwsze miejsce w zestawieniu! Kinoko! 


Całkiem normalna psiolaska, nie? Na pierwszy rzut oka nie da się przeczuć, że czekają nas same niespodzianki?? Na tym zdjęciu już jakby bardziej widać...


Kinoko jest mała. Coś jak Trufla. Pod brzuchem by mi przelazła. U niej akurat wielkość nijak nie współgra z ilością energii i szalonych pomysłów, jakie ma w sobie. Opowiadałem, jak to było na psialentynkach. Szelki zapięte tak mocno, jak tylko można, żeby jeszcze przy okazji Kinoko mogła oddychać, a ona i tak na drugiej prostej koncertowo się z nich wypięła i dawaaaaaj ganiać po lesie! Dwunożni jej szukali, samochodami po lesie jeździli, a ona poszukała sobie idealnego kandydata jako podwózki, czy raczej ponieski do schroniska. Nie można było odmówić, no jak?? Jak jeszcze łapeczki sobie zdarła przy tym hasaniu po twardym śniegu... 

Więęęęc nagroda Najbardziej Niesfornej Psiolaski idzie do....


 Taaaak, Kinokooooo!

Dobrze, że są takie domy, w których dwunożni też mają własne zdanie na wiele spraw i nie zamierzają się uginać, tylko trwają przy swoim. Zrozumieją Tolkę... Dobrze, że są dwunożni, którzy lubią tarzać się w błocie, biegać przełajowo, jeździć na rowerach po najbardziej niewyjeżdżonych ścieżkach albo lubią w glinie porzeźbić czy inne takie babrające rzeczy... Tacy będą wybaczać Trufli i Refie, jak już postanowią którąś z nich adoptować! 

...a Kinoko? Przecież tacy ludzie też są! Sam znam takiego niejednego, a ilu naszych wolontariuszy ma tyle energii, że czasami się dziwię sam, skąd znajdują siłę na czwarty godzinny spacer z pociągowcami, których trzeba porządnie wybiegać...

Musi trafić swój na swego. Nie raz już myśleliśmy, że szanse małe jak Czili naszej Tabletkowej, a się okazywało pewnego pięknego dnia, że oto znalazły się dwie idealne połówki...

Trzymam więc kciuki za te nasze psiolaski, co to nie mają najmniejszego zamiaru być damami! 

niedziela, 2 października 2016

W kudełkach cieplej, ale jednak zimno...

Jesień przyszła, idą chłody, nocami już się zakopujemy w kocyki, sianko, czy co tam kto ma. Niektórym jest trudniej - Świtek mimo niemałych gabarytów, umie zwinąć się w kuleczkę tak, że nawet go nie widać w wejściu do budy. Niektórym jest łatwiej, chociaż jak ktoś się przyzwyczaił do domowych warunków, to tak czy siak w zadek zimno.

Ostatnio przybyła do nas na przykład Refa. Buro-kundlowata, kudełki ni długie, ni krótkie, ale przyznajcie, że ma coś w sobie...


Prawda?? Ledwo od miesiąca jest u nas, jeszcze się musi sporo nauczyć... Szkoda mi jej było strasznie, kiedy przyjechała, bo widać było, że kompletnie nie wie, gdzie jest, dlaczego tak głośno i co z nią tutaj zrobią... Wpakowali ją do kojca z budą, michą i kocykiem, na około od razu wszyscy wołali "nooo czeeeść, jak się masz! Nie pękaj, głaszczą tu, michy napełniają, potem spacery będą!". Odetchła z ulgą... W lesie przy dwunożnych oddycha całkiem ulgowo! Przymila się, wtula, jakby chciała się tak wtopić na dobre... Grzecznie jednak wraca do siebie, chociaż pewnie wolałaby, żeby to nie było "jej" miejsce... Może już niedługo ktoś się zakocha w jej kudełkach...?

Fazer też po prostu MUSI się spodobać kudełkolubom!


...tyle, że duży jest, to może będzie trudniej. Ale jak się będzie prezentować, kiedy znajdzie dom i ktoś zadba o jego sierść! Trzeba będzie to wszystko, co ma teraz, ściąć i potem czesać relugarnie i wszystkie psiolaski będą się oglądać! Jego maskotkowy wygląd właściwie pasuje do charakteru. Fazer kocha wszystko i wszystkich, sam się zapoznaje, bo się nie czai tylko podchodzi do dwunożnych bez zaproszenia. Na spacerach też jest grzeczny! Choćbym chciał, to wad nie mogę znaleźć... Fazer na psiumpla dla każdego!

Panki na razie nie wygląda zbyt obiecująco...


...ale nasi chyba dopiero się uczyli obsługi maszynki do strzyżenia... Najważniejsze było, żeby zdjąć z niego skorupkę z kołtunów! Kudełki odrosną i będzie pięknie! Pankiemu nowa fryzura jednak się bardzo podoba, bo jest lżej, nie swędzi i bardziej czuć, że głaszczą. A głaaaski to on luuuuubiiiii.... Sam się podpycha pod ręce! Kiedy nie ma jak, to podszczekuje z uśmiechem na paszczy. Chyba długo się błąkał, bo nie dość, że taki był niewyczesany, to jeszcze się tak zdążył stęsknić za dwunożnymi... Teraz już się nie zgubi! Nasi mu jeszcze ucha leczą, bo się zapaskudziły od środka, ale to i w domu można dalej robić! Byle się ktoś znalazł, u kogo Panki wypięknieje tak, że sąsiedzi popadają z zachwytu...

Kudełkowy trochę jest też Sanszajn.


Sanszajn trafił do nas przez.... nadmierne zakochanie. Tak się zadurzył w jednej psiolasce, że nie mógł sobie darować i ciągle sterczał pod jej domem. Nie podobało się to innym adoratorom... więc postanowili go wygryźć. Dosłownie. Tak mu poharatali brzuch, że nie był w stanie usiąść... Kładł na ziemi głowę i przednie łapy, a zad trzymał w górze... Strasznie zmęczony był... Nasi go wprowadzili najpierw do lecznicy i dopiero, jak się tam wszystko zagoiło, przeprowadził się do nas. Grzeczny jest bardzo, ale co z tego, skoro przez czarne kudełki każdy stwierdzi, że to agresor... A jego można na ręce wziąć, z psiumplami zapoznawać, na spacerach zachowuje się idealnie! W dodatku jego imię oznacza "światło słońca". Z takim piesem nie można się smucić! Zwłaszcza, że jest jesień, zaraz zima, dni coraz krótsze... Słońce jest potrzebne!

Takie fajne kudłacze mieszkają u nas! Może im jest cieplej w chłodniejsze dni, ale nie mają nikogo, na widok którego merdałyby ogonkami tak szczególniej, a sama myśl o tym kimś rozgrzewałaby je od środka...

Nie rozumiemy wcale, przecież każdy chciałby zamieszkać w ich sercach, zatapiać palce w kudełki, podziwiać, jak rozwiewa je wiatr...

...Ty nie...?