Oczami Bezdomnego Psa

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dżeki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dżeki. Pokaż wszystkie posty

środa, 13 stycznia 2016

Pada śnieeg, padał śnieeeg... no i gdzie się podział...?

Tak było fajnie! Niech to! Znaczy nie jest fajnie, jak jest zadymka, bo i na spacery się nie wychodzi (MY, biuropsy, wychodzimy, bo inaczej podłoga byłaby.. no... nieco brudna... ale psy z wiat nie wychodzą, kiedy jest ulewa albo śnieżyca, bo potem gdzie by wyschły? Chowają się tylko w budach, zagrzebują w siano i ogrzewają sobie mieszkanko własnymi chuchami.

Za to później, kiedy już popada, ile miało popadać i wszystko leży i się błyszczy...  wtedy niektóre zwierzaki szaleją i wcierają się, i widać radość na paszczach!

Paura na codzień jest dość nieśmiała...


I mówią to też ci, którzy ją dobrze znają! Oni już widzą w niej świetną psiolaskę, ale Paura w sobie wciąż niebardzo... Kiedy jest wśród "swoich" wolontariuszy, to jest wesoła i potrafi nawet brzuchol do głaskania wystawić! Ale w kojcu dalej cichutka taka... Mało kto chce siedzieć i przekonywać, że pies jest wart więcej, niż myśli... Znaczy u nas wszyscy wolontariusze mają do tego chęci i cierpliwość! Tylko, że oni nie mogą wszystkich psów adoptować, a tu jest potrzeba, żeby ktoś miał chęci, cierpliwość i jeszcze miejsce w domu... Zobaczcie, jak Paura cieszy się na śnieg:


Szał! Szkoda, że nie mogło być tak, że po tym szaleństwie pójdzie się ogrzać do domu, a za kilka godzin znów na śnieg! Dom jeszcze przed nią...

Następny śnieżny szaleniec - Adi. Też na początku nieśmiały taki był...


Może się wydawać po zdjęciu, że on taki trzęsizadek. Nic dziwnego, zdjęcia krótko po przyjęciu robione, a zaraz przed przyjęciem był znaleziony przywiązany do drzewa, jeszcze miał namordnik założony! Nie wiedział, czy u nas będzie dobrze, czy nie, czy jakieś jutro będzie... A tymczasem się okazało, że może i buda, może i sianko, może i spacerów codziennie nie ma... Ale jednak ciepło, na łeb nie pada i dwunożni przychodzą, wyprowadzają, głaszczą, miziają i mówią same dobre rzeczy! I patrzcie, jak się wydawało, że on biały...


A tu jednak śnieg bielszy! I kropeczki Adi ma! Ledwie widoczne, ale są. I jest szał, radość, wcieranko i plątanko w smyczy! Można zapomnieć na jakiś czas, że nie ma jeszcze tego jedynego człowieka, że jeszcze trzeba będzie wrócić do schroniskowego kojca... Ale czeka gdzieś dom na pewno!

...no i co z tego, że się psy naszalały, skoro kilka dni minęło, śnieg stopniał... teraz będzie chlapa i tylko łapeczki się będą brudzić. Radości będzie mniej, bo w czym tu się tarzać? W piachu też można, ale to na lato, kiedy rozgrzany i suchy! Znaczy ja w tym nic nie widzę, ale mówią, że ja w ogóle za poważny jestem...

- Dżokej, a ja z gracją bym przeskoczyła na inny temat, skoro już śniegu nie ma... 

Wiecie, Drodzy Czytaciele, że mieliśmy nowego biurowego współpsiolokatora?? Mieliśmy, bo już nie mamy...

Dżeki miał cośtam robione u psiowetów i musiał w ciepełku i na czystej podłodze pomieszkać, dlatego go ulokowali w biurowej łazience. Wszystkie apartamenty i szpitale zajęte, a łazienka jest u nas wielka, jak pokój! O, to jest Dżeki:



Trafił do nas, bo mu właściciel odszedł... tak na zawsze... Łatwo nie jest się przyzwyczaić do kojca, kiedy do tej pory spał na ciepłym posłanku w domu, ale trudno... Niewidzialny był Dżeki w schronisku. Kiedy trafił do biurowej łazienki, to raz, drugi, trzeci z niej wymaszerował na korytarz i się okazało, że się dobrze dogadujemy! Całkiem fajny był! Nasi stwierdzili, że w takim razie Dżeki zostaje i będzie czwartym muszkieterem biurowym.

A na druuugi dzieeń... przyszli jedni dwunożni, co chcieli grzecznego i niedużego pieska... Od słowa do słowa iii może Dżeki...? A czemu nie! 

I tak znów jesteśmy we trójkę! Niech mu się szczęści...

- Larsi, Dżeki brał udział w poszukiwaniach skarbu... Tysiak o tym napisał TUTAJ.

Skarb został wreszcie znaleziony przez... Duala! Tylko skubaniec znów go zakopał...


...i znów nie wiemy czym był zakopany skarb...

...aaaleee coś mnie w kościach łupie... może jednak znów będzie padał śnieg...?

środa, 9 września 2015

Skarbu szukamy!

Wieść się rozniosła! W schronisku albo okolicach zakopany jest skarb! Jedna psiolaska przez sen się wygadała, że zakopała! Najprawdziwszy! Nie wygadała się, gdzie jej się udało wykopać dołek, ani co jest tym skarbem, ale takie kilka zdanek wystarczyło, żeby czterołapy zdolne do kopania zajęły się szukaniem! Ile sił w łapach szukały na wybiegu, w lesie, gdzie się dało. Przez kilka dni schronisko niczym innym się nie zajmowało! Patrzcie tylko:

Szukał Riczi...


Riczi jest owczarkopodobny, więc na pewno niuchacz ma stworzony do szukania! Czy to skarb, czy smaczek... Młody jeszcze, trzy lata ma. W porównaniu do mnie to wręcz dzieciuch! Brakuje mi troszkę ogłady mooożeee, ale w takim wieku i z taką miłością do smakołyków na pewno się nauczy wszystkiego w mig. Jakby ktoś potrzebował takiego piesia do kochania i żeby obraniał jeszcze, to Riczi jak znalazł! W domu może mieć posłanie, a jak kto niepowołany do furtki zadzwoni, to można najpierw wypuścić czujnego psiura, on oceni, czy można wyjść! Może też stać się zupełnie przytulaśnym pieszczochem... tylko na pewno chciałby też między wylegiwaniem się coś robić, więc takiego młodziaka warto uczyć różnych rzeczy. To frajda ogromna móc coś robić ze swoim człowiekiem!

Wracając do skarbu... Nic Riczi nie znalazł. Zdziwiony był nieco...


Dżeki stwierdził, że poszuka w krzakach, tylko musiał się odpowiednio zakamuflażować...


Nie chciał najwidoczniej, żeby inni szli jego śladem... Nic dziwnego! Im więcej opowieści było o skarbie, tym bardziej rósł i rósł, i RÓSŁ! Tylko nie wiem, skąd chłopak znał metody takie sprytne, przecież on w domu chowany był! Pewnie w tym domu telewizor mieli...

Dżeki jest średnim psiołkiem. kudłatym i czaarnym jak noooc... Ładne ma te kudełki, trzeba przyznać! Grzeczny też jest i umie się zachować, czy to na spacerze, czy to w kontakcie z dwu- i czeronożnymi. Nie zaczepia innych, bo i po co? Trochę już mu fafle posiwiały, bo wiek jego niedługo stanie się dwucyfrowy. Lata lecą, domu nie widać... Miał swojego człowieka, ale ten musiał odejść tam, skąd się nie wraca i Dżeki czeka u nas na kogoś, kto będzie o niego dbał tak samo dobrze...


Ach, żebyście widzieli, jak szukali inni! Szukała Spacja...


...i Psota...


...ale zanim się sprawa wyjaśniła, powędrowały do nowych domów... Może czytają bloga i dowiedzą się, jak to było naprawdę z tym skarbem!

Bo ja już wiem! JA JUŻ WIEM! Całemu zamieszaniu wiiinnaa.... Suzana! Przyznała się psiolaska sama, jak już psy zaczynały zamawiać łopaty i takie radary, żeby pokazywały, co jest pod ziemią... Nasz Kiero powiedział, że tyle papierków to nie będzie wydawał na takie dyrdymały i kazał natychmiast się przyznać albo racje żywnościowe będą zmniejszone o dwie kulki karmy! Jak to na wiatach się rozniosło.... To jednak Suzana postanowiła się przyznać, że to pewnie jej się wypsło o tym skarbie...

Tak wygląda sprawczyni:


Całkiem fajna ta Suzana! Mógłbym wymieniać zalety do jutra... Przyjazna, zeroagresyjna, uczy się prędko i chętnie. Lubi bardzo, jak się ją mizia, drapie, głaszcze, każdy kontakt z fajnym dwunożnym jest psiekstra! Idealna taka dla każdego, kto chce mieć przyjaciela czterołapego na dobre i na złe, na słońce i na deszcz, na wycieczki i na śledzenie najnowszego odcinka Mody Na Psiukces! Powiedzieliby tu o niej - super adopcyjna. Czyli ma duże szanse na dom. Czyli jak ktoś chce po prostu FAJNEGO psa, to Suzana, bardzo proszę, jedna z pierwszych w kolejce! Tylko jakoś już przeczekała całą wiosnę i lato... a zaraz jesień...

Nnnnoooo, ja tu piszu-piszu o jej zaletach, a gdzie tu coś o skarbie?? Podreptałem do Suzany, a ona mi opowiedziała, co robiła zanim położyła się spać tamtej nocy pamiętnej... Oto, co się stało...


Ha! Zagadkowa zagadka została rozwiązana zupełnie niespodziankowo! Ale przynajmniej wprawiły się czterołapy w przekopywaniu, jak ktoś ma domek z ogródkiem, to jak znalazł takiego kopacza! Krety wyniucha, rabatki odświeży... może drogę do Chin znajdzie...? Znajdą jeszcze psiaki swój Skarb, co go zwą Dobrym Człowiekiem. Znajdzie i Dobry Człowiek swój Skarb, zwany też Czworonożnym Przyjacielem. Odnajdą się Skarby i zamieszkają razem w Skarbcu zwanym Domem...

A Ty? Nie szukasz przypadkiem Skarbu na czterech łapkach, z ogonkiem i uszkami...?

środa, 22 października 2014

W sobotę imprezka!

* znaleźć obróżkę z diamencikami
* przystrzyc policzki i brwi
* wymienić kocyk na włochato-puszysty
* poćwiczyć uśmiechy i powarkiwania z zadowolenia
* wypolerować kły...

- Buulbaaaaa.... a co ty robisz???

- Robię listę spraw do załatwienia przed sobotą.

- Hmmm... a ktoś ważny przyjeżdża?

- Hoho! Żeby to jeden! Święto jest i szykujemy się na całodniową imprezkę!

- Jakie święto...?

- Ech, beze mnie byś wszystko przespał...

W sobotę jest Ś W I Ę T O    K U N D E L K A!!! W schronisku są też nie-kundelki i prawie-nie-kundelki, ale nie oszukujmy się, zdecydowana większość to najprawdziwsze mieszańce, co to do żadnej rasy konkretnej podobne nie jest.

Na przykład taki Lakuś.


Rasowy kundelek! Na początku przestrachany był niezwykle, w ogóle wyglądał, jakby zaklinał, że jego tutaj wcale nie ma, niczego nie chce, a już na pewno sam się nie pchał... Żal było patrzeć. Psy mu tam poszczekały do rozumu, bez sensu robić z siebie taką ofiarę! Trudno, miejsce jest, jakie jest, ale posiłki w stałych godzinach i wychodne jest co jakiś czas. Lakuś merdnął raz, merdnął drugi, ludziom się spodobało. No to teraz merda tak, że aż pupa mu się rusza cała! Grzeczny, przytulaśny, Lakuś do wzięcia od zaraz.

Rasowym kundelkiem, który za to nie wie, co to smutek, jest Malin.


Malin, kiedy zobaczy człowieka, skacze po same człowiecze uszy! Tak się cieszy ze spaceru, z tej chwili, chwiluni z dwunożnym! Jeszcze superowniej, kiedy dwunożny przyjdzie nie sam, ale z całą rodziną. Malin kocha małych i dużych. Sam jest niewielki i na pewno dużo miejsca w mieszkaniu by nie zajmował. Od niedawna jednak psiurek ma coś, co od razu go  d y s k w a l i f i k u j e (to takie trudne słowo, ale tak najprościej znaczy, że zwierzak staje się niewidzialny...) - w Malinie serce już nie bije jak trzeba. Cośtam z tym bimbadełkiem ma i musi przyjmować leki... Co prawda nie są drogie, bo pies mały, ale cóż... "Aaaa bo to trzeba pilnooowaaać, aaa bo ubieraaać na ziiimęęę (damy ubranko!), aaaa, bo nie moooże zmaaarznąąąć...". Dla niechcącego każda wymówka dobra... Dla chcącego Malin będzie najcudowniejszym kundelkiem pod słońcem! Będzie kochał całym sercem, bo chociaż chore, to nic to w kochaniu nie przeszkadza.

Albo taki Dżeki.


Bardzo proszę, same zalety! Wiemy, że mieszkał w domu, że grzeczny, że dogaduje się z psami, na spacerach nie ciągnie. No, ma te osiem lat, ale przynajmniej nie widzi niczego ciekawego w gryzieniu kapci czy kopaniu dziur. Miał najukochańszego właściciela, ale tak się smutno złożyło, że odszedł i wrócić już nie może...

Mamy kundelkowatych kundelków jeszcze więcej, ale całej nocy nie mam, żeby opisać.

Dwunożni myślą, że nic nie wiemy, ale przede mną się nic nie ukryje, już ja wiem, że szykują nam wyjątkową sobotę! Ma się odbyć marsz do miasta! Było ich już kilka, ale tym razem to taki inny będzie, ma być głośniej, kolorowiej, liczniej i w ogóle superowniej niż zwykle! Każdy może przyjść i się przyłączyć, nie tylko wolontariusze w takich marszach chodzą. O to chodzi, żeby było jak najwięcej, żeby ludzie już z daleka się zastanawiali, co to za wycieczka wielonożna idzie.

Poświętujcie z kundelkami. Pójdźcie do schroniska, wyprowadźcie chociaż na spacer albo dajcie dom na zawszezawszezawsze; sprawcie, że poczuje się jak najrasowniejszy z rasowych, wyjątkowy, jedyny...

Czekamy w sobotę!