Oczami Bezdomnego Psa

środa, 13 listopada 2013

BIURO PODRÓŻY



- Majka, gdzieś ty była, jak ciebie nie było?
- A gdzie mogłam być? Za Mostem!
- No właśnie! Ty sobie zamostujesz, a u nas aż huczy. Starzy znajomi wracają!
- Jacy znajomi?
- No, chociażby ja, nie wystarczy? Znów na starych śmieciach! W schroniseczku!
- I humor ci, widzę, dopisuje!
- A co mam robić? Widać mam tu jeszcze parę kości do ogryzienia. I może jeszcze jakaś podróż się przytrafi. Wiedzieli bezogoniaści, jak mnie nazwać – Orbis!
http://schronisko.avx.pl/psy-do-adopcji/item/573-orbis
                       
- Wiesz, co to znaczy?
- Dowiedziałem się od pana stróża. I pasuje jak ulał! Całe życie w drodze! Wpierw miałem dom – jaki był, taki był… A potem podróż na ulicę. Kawałek świata zwiedziłem. A potem podróż do schroniska – znów nowe widoki. A potem podróż do nowego domu. Byle jakiego, na marginesie, więc się cieszyłem, jak mnie stamtąd zabrali do drugiego domu. I tam pańcia mnie kochała, póki wszystko dobrze było. A jak się popsuło, to kochać przestała. I znów jestem w schronisku. Jeszcze jedna podróż… Wiesz, bezogoniaści zazdroszczą podróżnikom!
- My jakby mniej…
- Taa… A co ma taki Pagaj sądzić? Z nim poszczekaj!
- Wrócił???
- Ano wrócił…
- Czemu?
- Wiesz, spytaj o to jego. Albo jeszcze lepiej Tysona. Pagaj jest trochę zdołowany. A ja, rozumiesz, muszę dbać o stosunki wewnątrzkojcowe! Znaczy, z Dedrą muszę się lepiej poznać. Właśnie mi ją dokwaterowali. No, spadaj…
           
http://schronisko.avx.pl/psy-do-adopcji/item/1380-dedra



Jakoś tak rok temu jedna bezogoniasta poinformowała naszych, że całkiem niedaleko ktoś przywiązał do płotu dwa psy i zniknął. I one stoją już tak od dłuższego czasu.
Nasi pojechali i znaleźli. I od razu nimi zatrzęsło, bo oba psy były ślepe. Jednym z nich był Pagaj, starszy już psiak, w dodatku z dużym guzem na plecach i chorobą skóry. Jakoś się z tego wykaraskał w schronisku, ale ślepota, oczywiście, została. Nauczył się kojca, poruszał się w nim swobodnie, trafiał do miski i do budy, nawet na spacerach, które kochał, nie rozbijał sobie nosa o każde drzewo…
http://schronisko.avx.pl/psy-do-adopcji/item/1362-pagaj
           
Ten drugi, Lotos, był o wiele młodszy i ślepy od niedawna, oczy mu jeszcze nie całkiem zaszły bielmem, ale za to był bardziej schorowany. I już go nie ma…
Nasi kombinowali, że ktoś trzymał te psy, póki nie oślepły, a później się ich pozbył. Może któryś z właścicieli działek, przy których zostały znalezione? Ale zaraz pomyśleli: jak to? Zdarza się, że ktoś ma psa, ten pies straci wzrok i właściciel go wyrzuca – byli już tacy nieszczęśnicy w schronisku. Ale kto mógł mieć takiego pecha, żeby oślepły mu dwa psy? Owszem, są bezogoniaści, którzy mają i dwa, i więcej ślepych psów. To tacy, którzy specjalnie ich szukają, biorą do siebie i pomagają zwierzakom szczególnie pokrzywdzonym przez los. Ale tacy bezogoniaści nie przywiązują swoich podopiecznych do płotów!
No więc nasi zaczęli szukać. Tu pojeździli, tam pochodzili i trochę znaleźli: ktoś coś widział, ktoś gdzieś był, a jeszcze ktoś napisał…
Pagaj mieszkał bardzo daleko stąd. Pewnie w jakimś domu, bo przecież ślepy pies nie przetrwa na swobodzie. A jak zaniewidział, to się go pozbyto i trafił do paskudnego przytuliska dla zwierząt. A stamtąd go zabrano do naszego miasta.
Tak dokładnie nie piszemy, bo w tej sprawie musi się wypowiedzieć sąd, a to jeszcze trochę potrwa. No i nie chcemy, żeby gadano, że schroniskowe psy nie tylko obszczekują, ale i oczerniają bezogoniastych. Póki co więc – pysk w kubeł! A lepiej jeszcze w michę z suchą karmą!
Tak czy inaczej Pagaj zamieszkał w schronisku, aż wreszcie trafiła się okazja do adopcji. Przyszedł młody bezogoniasty i bez wahania wybrał sobie Pagaja. Zaczęła się nowa podróż ślepego psiaka. Trwała trzy miesiące i skończyła się kolejną podróżą, do innego młodego bezogoniastego. Naszych o tym nie poinformowano.
Ten drugi był kiedyś schroniskowym wolontariuszem, ale z różnych przyczyn już nie jest. Wziął Pagaja. Na parę miesięcy. Niedawno zadzwoniła do schroniska jego babcia: wnuczek wyjeżdża, a ona psem nie będzie się zajmowała – zabierzcie go. Nie pomogły tłumaczenia, propozycje wspólnego szukania domu dla Pagaja, dostarczania karmy… Nie bo nie!
Pagaj pojawił się w schronisku. Opiekun prowadził go na kolczatce. Ślepego psa! Wyjaśnił, że poprzedni pan Pagaja musiał wyjechać, więc oddał mu zwierzaka. A teraz on sam pakuje walizki… No to nasi łaps za telefon i dzwonią do tego pierwszego młodzieńca. Odebrał. Ale gdy się dowiedział, z kim mówi, stwierdził, że on to nie on, tylko kuzyn, a właściwego onego nie ma, bo gdzieś akurat wyszedł. Nasi w samochód i gnają do tego młodzieńca, czy kuzyna młodzieńca, czy nie wiadomo co… Okazało się, że już tam nie mieszka. A na następne telefony nie odpowiadał…
Tymczasem wnuczek-były wolontariusz-obecny opiekun Pagaja obiecał, że porozmawia z kimś z rodziny, może przygarną psiaka. Poszli. Po godzinie byli z powrotem.
Kara? Sąd?...
Dotychczasowe podróże Pagaja skończyły się w schronisku. Jak na razie…
Bezogoniaści, gdy podróżują, to oglądają sobie świat…

4 komentarze:

  1. Majka, to ostatnie zdanie takie wzruszające.......

    Pagaj jest taki radosny! Na spacerze skacze jak wiewiórka, bryka jak tygrysek, jest świetny! Oj brak mu kogoś, kto mu jednak będzie mógł pokazać mu wiele dobrych rzeczy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo takie i miało być to zdanie...
      Jak zobaczyłam Pagaja zaraz po jego powrocie do schroniska, to... No, ale już się otrząsnął i to jest ten Pagaj, którego pamiętam. A dobrzy bezogoniaści w naszym mieście jeszcze są. Naliczyłam ich chyba siedmiu, z tego troje bez psów, więc może któryś... Jest nadzieja.

      Usuń
  2. To prawda, Pagaj się na szczęście otrząsnął po tym przeżyciu... Jutro zabieram go na zdjęcia :) Może wtedy wypatrzy go jakiś dobry bezogoniasty i zabierze go do domu... Oby.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To słuchaj, Paulina, jak zrobisz już te foty, to podeślij je do mnie. Ze dwie, trzy... Zaraz jakąś umieścimy na blogu, może komuś wpadnie w oko! Czekamy! I ja, i Tyson, i reszta...

      Usuń