Oczami Bezdomnego Psa

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kolik. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kolik. Pokaż wszystkie posty

środa, 27 lipca 2016

Gorąco takie... Michę daj z wodą! Może być woda bez michy!

Może będę nudny. Ale materiał, który mam do pokazania, wręcz przeciwnie! Będę napięcie budował powoli.... Powtórzę - może będę nudny, ale to dlatego, że znów jest gorąco. Mało powiedziane, że gorąco. ROZTAPIAMY się jak śnieg na wiosnę. I znów będę apelował, żeby z psem na spacerach:
- nie spacerować po asfalcie i chodnikach za długo, kiedy słońce grzeje jakby mu płacili za każdy stopień nagrzany więcej...
- nie chodzić w ogóle za długo i żeby obserwować przy tym swojego zwierza. Jedne mogą więcej dreptać i nic, a innym po pięciu minutach już siły odchodzą wszelkie i ledwie się wlecze...

Poza tym wodę ze sobą zabierajcie, jak idziecie gdzieś dalej! Bo pić się chce każdemu i wiem, że to dla niektórych dziwne, ale niezależnie od ilości łap, woda jest potrzebna tak samo!

Jeszcze jedna ważna rzecz. My się nie chłodzimy tak, jak się wydaje większości, że wystarczy nas pochlapać po grzbiecie i psiekstra. Chłodzimy się trochę brzuchem, trochę poduszkami na łapach... Ale przede wszystkim chłodzimy się pyskowo. Jak wywalamy ozór na wierzch i dyszymy, to znaczy, że się chłodzimy. Jak jest gorąco i nasz język robi się trzy razy dłuższy - to dobrze! Tak ma być i nie przeszkadzaj nam, nie zamykaj nam pyska! Jak już niektórzy muszą nosić napysknik, bo lubią udziabać, czy coś szamią przy śmietnikach - zakładajcie tak dopasowany, żeby pies mógł otworzyć pysk i wysunąć język! Nie mówcie, że nie ma takich napyskników, bo są. Trzeba poszukać.

Jak nie będziemy mogli ziajać, a na dworze będzie gorąco... To tego no.. Grozi nam odejście tam, skąd się nie wraca... I to odejście nie będzie przyjemne dla nas. Pamiętajcie więc o tym.

Nie raz i nie dwa pokazywałem, jak się psy namaczają w strumieniu niedaleko schroniska. Czasem piją, czasem namaczają się od spodu, czasami tylko łapki, a niektóre to gardzą zupełnie. Ale mają wybór. I ten wybór jest ważny. Umówmy się - nie dogadamy się tak na szczekająco. Nie powiemy dwunożnym - DAJ PIĆ. Musicie być przygotowani, że nam się zachce i trzeba nam PROPONOWAĆ od czasu do czasu... Może i wychodzimy na jakąś arystokrację, ale trudno.

Dzisiaj też będę pokazywał serię wodną.

Na początek Maszka. Maszka jest z tych, co to moczą spód.


Jest też z tych nieśmiałych, owczarkowych i udających, jakie to są groźne... Tymczasem boi się ona bardziej pewnie niż ten po drugiej stronie, na którego szczeka... Niepotrzebnie tak Maszka się wydziera z zębami na wierzchu. Przecież jakby pokazała, że tak naprawdę w głębi jest psiolaską kochaną i potrzebującą kontaktu, to by miała go więcej...


Na szczęście wolontariusze nie dają się nabrać i powoli ją przekonują, że nie ma co się bać, bo naprawdę przyjaźń dwu-czteronożna może być naprawdę spoko! Jeszcze się nauczy... Chociaż w domu byłoby łatwiej...

Kolejny w zestawieniu jest Bleyk. Czarrrrrny jak węgiel owczarek!


On może być nawet z tych czarnych niemieckich... Są takie! Bleyk pilnował terenu, ale jego opiekun nie chciał zapewnić mu tego, co powinien dostać stróż podwórka... Nawet minimum nie chciał mu dać, więc Bleyk przyjechał do nas. I dobrze! Tu ma spacery, pełną michę i zrobił się całkiem ładny... Tak psiolaski wzdychają.  Bleyk jest z tych ciągle-chodzących. Ciągle by coś oglądał, sprawdzał, pilnował, czy wszystko w porządku. Nosi go! On ma metodę chłodzenia na chodzonego:


Ten filmik to akurat nie jest letni, ale strumień jest, to się nadaje. Zresztą skoro Bleyk był tak twardy, że chłodził się jesienią, to teraz to dopiero do strumienia wskakuje! Widzieliście zresztą ten marsz dreptany na końcu?? Tak owczarkowo prawdziwie... Nadawałby się Bleyk dla każdego, kto lubi spacery długie... Ten to by wyglądał w parze... Się dziwię, że jeszcze nikt nie zechciał takiego czarnego owczarka u swojego boku!

Za to na pewno letni film mam z Nerfką!


To jest niezmordowana psiolaska! I do gonitw, i do aportowania, a energii ma tyle, że ja się dziwię, gdzie to się mieści w niej! Szczęścia nie ma coś... Bo za odważna jest! Pokory nie ma! Wymagania ma, co do dwunożnych, bo jej trzeba udowodnić, że ktoś da radę z jej szaleństwami. Na początku próbuje zakrzyczeć każdego, ale są wolontariusze, którzy z nią wychodzą i ją uwielbiają, a ona ich! Po prostu się znają i dwunożni dużo piłeczek i patyczków rzucają. Wiedzą, że to sprawia Nerfce frajdę i lubią jej dawać tę przyjemność. Może i nie z każdym ta psiolaska się od razu pozna, ale wystarczy się umówić na zapoznanie i całkiem inaczej wszystko będzie wyglądać! Byłoby super, gdyby znalazła dom, kiedy jeszcze ma tyle energii w sobie i radości z życia...


Aaa teeeraz prawdziwa perełka! Ten to się umie chłodzić! Przed Wami kolejny owczarek, ale już nie taki czarny. O Koliku było nie raz, ale co on wyprawia... to trzeba zobaczyć i trzeba przypominać, bo przecież szaleństwo!


Wiem, że siedzenie to żaden wyczyn, każdy umie. Ja też. Ale patrzcie na to:


Kolik KOCHA wodę! A ile ma energii! Owczar w średnim wieku jest, ale jak widać, w niczym mu to nie przeszkadza. Energii bym mu sam zazdrościł! ...ale mi się nie chce tyle biegać, więc mi nie przeszkadza, że mnie nie roznosi...

Jeśli myśleliście, że to był już szał, to patrzcie na TO:


Jak komuś tutaj zęby na wierzch nie wyszły z radości, to ja nie wiem już, co może Was ucieszyć. Kolik to RADOŚĆ w postaci najczystszej!

Z innymi psami też się bawić umie, z sobą się umie bawić, jak widać było, kocha wszystkich... No może się tak sprzedać nie umie, czy jak wiem... Może za duży, za ciemny jest... Dlatego tak ocieplam jego wizerunek, bo może jednak ktoś go weźmie, ktoś znajdzie u siebie miejsce dla Kolika...

Widzicie? Chłodzenie jest ważne! Niektóre zwierzaki się same chłodzą, niektóre z przymusu, a niektóre by ciągle siedziały w wodzie albo szalały rozchlapując ją na prawo i lewo! ...nie chcecie dać im tej radości piłeczkowo-wodno-spacerowej częściej...?

Nie żeby tam zaraz Kolik MUSIAŁ mieć koniecznie basen przy domu. Czy taka Nerfka albo Maszka. Wcale nie! One Was pokochają bez tego luksusu! To Wy będziecie ich luksusem...

Mieć pewne miejsce w czyimś sercu... Bezcenne...

środa, 17 lutego 2016

Ich pięcioro na wybiegu!

Wybieg to fajna rzecz. Podobno, bo nigdy nie byłem, ale Ares był, czekajcie...

- Aaareees! Jak jest na wybieeguu?

- W DEEECHEEEE!!!!

- No widzicie. Znaczy czytacie. W dechę jest na wybiegu.

Wybieg to takie wieeelkiee miejsce ogrodzone solidną siatką, gdzie psy mogą biegać bez smyczy, linek, tylko same sobie mogą ganiać się z wiatrem. Znaczy z wiatrem i ze sobą nawzajem. Mamy taką piątkę szaloną, która mieszka w trzech osobnych kojcach, ale jak się spotkają na wybiegu, to lepiej nie stawać im na drodze!

W jednym kojcu mieszka Kolik samotnie.


Kolik to FajnyPies. Owczarkowaty, a to już o czymś świadczy! Z dwunożnymi lubi przebywać, wszelkie mizianka, głaskanie, spacery - chętnie! Na przechadzkach spokojny i grzeczny... Chyba, że weźmie go na głupawki, ale to tylko świadczy o wszechstronności! Mieszka u nas już prawie trzy lata... Sporo... Jakoś nikt go nie widzi... Bo duży może? Bo czarny? Bo nie umie jakoś tak ładnie się przymilić? Z tym ostatnim się nie zgodzę, bo umie! Tylko szansę trzeba dać!

Dalej mieszka Pyra z Benem. O, to jest Pyra:


Kiedyś była bardzo nieśmiała i wystraszona, ale wolontariusze nie z takimi przypadkami sobie radzili! Spacerki, ciepłe słowa, ciepłe serca i ciepłe ręce... Mało kto się oprze! Pyra zaczęła się więc pewnego dnia roztapiać i teraz jest psiekstra! Może zostały jej jeszcze jakieś małe straszki, ale teraz to już z górki!

Z Pyrą mieszka Ben.


Ten, kto kiedyś Benowi w zadek śrut wstrzelił, zasługuje na pozdrowienia zębami w zad! Kilka razy! Teraz Ben jest bardzo czuły w niektórych miejscach... Albo ktoś musi wiedzieć, gdzie można tknąć Bena, albo Ben musi komuś tak bardzo ufać, że doskonale będzie wiedział, że żadna krzywda mu się nie stanie i nic nie zaboli. To świetny pies! Tylko trzeba dać mu czas na nabranie zaufania...

W kolejnym kojcu mieszka Banda z Xanderem. Dwa wariaty! To jest Banda w jednej psiosobie:


Banda jest po prostu rewelacyjna! Optymizm i radość w czystej postaci! Nieskażona żadną agresją! Grzeczna na spacerach, szalona, kiedy się ją tylko ze smyczy spuści. Wiadomo, że na spacerach w lesie nie wolno tak nikogo puszczać, ale na wybiegu już jak najbardziej owszem! Banda korzysta, oj, bardzo korzysta, ale o tym za chwilkę...

Z Bandą mieszka Xander.


Xander spędził u nas lata szczenięce i strasznie go szkoda... Jego brat pojechał już dawno do domu, a on wciąż mieszka w schronisku... Był kiedyś wystraszony i nieśmiały, ale każdy by był w takim młodym wieku, jak nagle by zamieszkał w takim miejscu! Teraz Xander jest świetnym psem, ale wiadomo, że nie zna innego życia i musiałby się nauczyć. Jest jednak młody, da radę! Tylko niech ktoś mu zechce pokazać...

A teraz patrzcie! Filmy nakręcone porą zimową, dlatego tak biało, chociaż już jakiś czas śniegu śmy nie widzieli...

Tutaj jest gonitwa Pyry i Bandy:


...a tutaj Pyra z Kolikiem szaleeejeeee!


(tylko nie mówcie Kolikowi, że widzieliście, jak poległ....

Iiii cała piątka jest tutaj!


...ach, jakże byłoby cudnie, gdyby cała piątka znalazła jeden dom! Doobra, wiem, że to niemożliwe... Ni chusteczki to nie wyjdzie... Ale jakby ktoś szukał kompana dla swojego psa, to bardzo proszę! Widać, że potrafią i lubią bawić się z psimi kumplami i kumpelkami, aż miło patrzeć!

Na wybieg nie da się wychodzić codziennie. Za dużo chętnych... A w domu mieliby spacerki codziennie, codziennie dużo miłości by mieli, dużo by mieli.... Gdyby ktoś chciał im dać szansę!

...i nam też...

środa, 23 września 2015

Ach, te fotografy! Muszą pstrykać, kiedy nie trzeba!

Pstrykają i tylko czekają na takie momenty! A potem pokazują jeden drugiemu, chichrają się przy monitorach, tylko ubaw mają... Litościwie potem nie udostępniają tych zdjęć, chociaż nie każdy ma to szczęście...

Mnie też pstryknęli jak akurat przygryzłem sobie fafel!


I cały romantyzm poszedł się... ganiać... Mogli powiedzieć, widocznie nie poczułem, ale nie, po co! Mają szczęście, że zrobili też inne i na nich wyglądam zdecydowanie lepiej, o:


Bidek też miał sesję. I taaak, zgadliście, akurat mlaskał, czy ziewał, czy też jednocześnie łbem ruszył i o...


A tak naprawdę Bidek jest całkiem przystojny, o:


Całkiem przystojny kawał prawie-labradora i ciągle czeka na dobry dom... Na dobry, bo już jeden kiepski się po niego zgłosił, tylko dobrze się krył za zapewnieniami, że Bidek będzie miał dobrze. Przywieźli Bidka do domu, weszli do mieszkania i stwierdzili, że Bidek jednak jest za stary, łapy mu się trzęsą... Psisko wróciło do schroniska chyba jeszcze zanim zdążył łapą dotknąć posłanka... A to przecież taki dobry pies! Charakter ma taki labciowaty i wygląd właściwie też! Że starszy już jest... i co z tego? Zostało mu jeszcze kilka lat maszerowania po świecie i dlaczego takie marsze mają się kończyć w schronisku? Ech... Ucha mu też ciągle dokuczają, ale może w domu udałoby się je doprowadzić do porządku, bo u nas to i stres, i przewieje częściej, to jak tu uszy wyleczyć...

Mam też kocie przykłady! Na przykład kocur Gustaw. U nas nazywany Guciem. Patrzcie, jaki dostojny, jaki kocurowaty, taki w szerz i biały, i w ogóle… Takiego to widzę, jak leży na kolanach u jakiegoś mafioza!


A patrzcie, jakie zdjęcie mu ta nasza fotografka machnęła!



No wiecie! I zamiast skasować, żeby nie psuć reputacji kicurowi, to pokazuje wszystkim… Dobrze, że Gucio nie z tych przejmujących się. Tak przy okazji - jego historia wcale nie jest tak przyjemna, jak sam sierściuch. To już drugie odwiedziny Gustawa u nas i tym razem na pewno do właścicielki nie wróci… Jak trafił za pierwszym razem, to był chuudyyy, choooryyy, żal patrzeć! Nasi zaczęli od razu leczyć, a jak znalazła się właścicielka, to obiecała kouty… kotyn… k o n t y n u o w a ć  terapię. Nasi nawet sprawdzali i dobrze wszystko szło! Aż pewnego dnia trafił do nas chuuudyyy, choooryyy biały kot… Gustaw! Z uszami tak zaświerzbionymi, że od samego patrzenia nasi się bali, że się zarażą! Ale wiadomo, zaraz rękawiczki na łapki pozakładali i leczyć zaczęli od nowa. Właścicielka się będzie długo tłumaczyć… Gucio jest super kocurem, jak słyszę od naszych, taki nakolannikowy, mruczasty i ogólnie do kochania! Mógłby wymaszerować do domu, ale prawo mamy takie, że tylko na razie na umowę tymczasową, a dopiero jak się pozbawi właścicielkę właścicielstwa, może już być umowa stała.

Wracając do psów, to mam jeszcze tutaj do pokazania Twixa. Psiak to śmieszny jest tak ogólnie, bo miny potrafi robić nieziemskie i tak poza tym jest też super pocieszny, ale fotę mu zrobili taką…


No widzicie? Jak jakiś dwułapy, płaski zwierz z ogonem wyrastającym z głowy! I ta łapka na bok… Padłem, jak zobaczyłem! A potrafi się zupełnie normalnie prezentować, o:


Twix też szczęścia nie ma jakoś. Raz był adoptowany, ale okazało się, że może to psiak nieduży, ale ma siły za trzech! I starsza pani sobie nie mogła dać rady z psiurem, który po miesiącach schroniskowych chciał się wyszaleć na spacerach. To normalne, że nawet staruszki ciągną przez pierwsze tygodnie w nowych domach, bo są przyzwyczajone, że przecież następny spacer za kilka dni! Dopiero, kiedy zrozumieją, że spacerki są regularne, trzy albo i więcej, to się uspokajają i maszerują już spokojniej, dokładnie i niespiesznie penetrując okolice. Poszła też plotka, że Twix nie lubi samotności i dość głośno dopomina się o towarzystwo, kiedy zostanie sam… Da się nad tym pracować, a Twix niegłupi jest, ale to trzeba chcieć i się nie bać…

Ostatniego na dziś zaprezentuję Kolika! Kolik to owczarkowate psisko, inteligentne i mądre, patrzcie, jaki super owczar!


…chociaż jak się spojrzy na to zdjęcie…


….troszkę tej kolikowej inteligencji ubywa… A może i nawąchał się jakiegoś majeranku czy kocimiętki przed sesją, ja nie wiem, nie wnikam! Słyszałem, że wolontariusze go chwalą, że taki spokojny i zwór... zór... z r ó w n o w a ż o n y  jest, że grzeczny na spacerach i w ogóle jak ktoś chce mieć takiego owczara-przyjaciela do połażenia po lesie, to Kolik w sam raz! I też niewidzialny, jak masa spokojnych owczarów, które u nas mieszkają...

Może i nie powinienem pokazywać tych zdjęć, ale jak to ma sprawić, że ktoś stwierdzi "HA! Jaki śmieszny zwierz! Adoptuję go, nie będzie mi smutno!", to właśnie, że będę publikować!

Tak czy siak dziękuję wszystkim, którzy poświęcają czas, aparaty i SIĘ, żeby nas focić, przecież gdyby nie wszystkie te osoby, to byśmy nie mogli się reklamować w tym całym internecie i nasze podobizny nie wisiałyby w sklepach, na słupach, przystankach i gdzie się da... A to wszystko przecież zwiększa nasze szanse na adopcje! I co rusz któryś zwierz ma robioną sesję, czy po przyjęciu zaraz, czy później, do akut... krua... a k t u a l i z a c j i... Niełatwe to jest, bo jeden łbem ruszy, drugi tylko tyłem na ochotę stać, ale nasi wiedzą, że warto i cierpliwi są... Albo bywa, że same takie śmieszne miny wychodzą, ale tak czy siak wdzięczni jesteśmy za cały ten trud Wasz! A że czasem ufajdamy to czarne kółko z szybką w środku... Oj tam, oj tam... Pomruczycie coś pod nosem, co ciężko zrozumieć, ale i tak robicie swoją robotę, DOBRĄ! Dziękujemy!