Oczami Bezdomnego Psa

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Moris. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Moris. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 8 maja 2016

Sezon strumykowy otwarty!

Dawno nie pisałam, więc dziś JA. Larsi.
Ciepło się robi coraz częściej i co prawda nie wiem, jak będzie rano, ale wczoraj do wieczora pogoda była piękna! Już raz napisaliśmy (chyba Dżokej...) o smażeniu się w słońcu i akurat tego dnia było pochmurno... I wychodzi, że niewiarygodni jesteśmy! ...i wstyd...

Zatem uprzedzam, że mnie natchło na ten wpis, bo było ładnie, pięknie, cudownie i jutro nawet, jak tak nie będzie, to trudno, wczoraj było.

Wracając do tematu, którego jeszcze w sumie nie podałam, ale co-nie-co już widać po tytule - dzisiaj będzie o najsuperowszym miejscu dla niektórych psów schroniskowych i pewnie nie tylko! To miejsce zwykle się odwiedza już pod koniec spaceru, bo tak akurat wychodzi na trasie. To takie miejsce, gdzie można poskakać, przeskakiwać, taplać się, pływać, moczyć brzuchy, łapy, nosy, grzbiety, chlapać! Zgadliście - chodzi o strumyk! Czyste szaleństwo się tam zwykle odbywa, bo wolontariusze dobrze wiedzą, który zwierz lubi zamoczyć łapeczki, a którego tylko spróbuj chlapnąć kropelką, to się spojrzy z odrazą...

Moris zdecydowanie należy do tych szalonych strumyczkolubnych! Właściwie to nie wiem, czego on nie lubi, bo gdzie by się nie pojawił, to wszędzie wszyscy się zaczynają uśmiechać! ...tylko nikt między tymi uśmiechami nie powiedział jeszcze "Zabieram cię na zawsze!"... Może to będzie jutro...? Oto Moris!


Było o nim na blogu nie raz i nie dwa, bo do wielu tematów pasuje. Za patyczkami pogoni, do kurdupsielków się zalicza, złego humoru to chyba nigdy nie miał. Z nim nie można się smucić. Dużo miejsca też w domu nie zajmie, ale serce wypełni w całości! To już jego trzecia wiosna w schronisku... Zdecydowanie za długo już u nas mieszka... I wcale nie widać po nim, że ma osiem lat, może pyszczek siwiutki ma, ale w środku wciąż ma 2 lata, nie więcej. Jak Moris czuje się w strumyczkowym otoczeniu?


Psiantastycznie! Razem z nim jest na filmie Graba, która też czeka nadal na dom...

Kto marzy o owczarku, ale miejsca nie ma tyle? Elisza będzie idealna!


Taka buro-brązowo-owczarkowa, aaaleee sięga nieco powyżej kolana. Czyli nie tak wysoko. Ogonka niestety nie ma, ale taka już do nas przyjechała, musi merdać tym, co ma... Elisza ma energii za pięciu, więc chętnie ją wybieguje i wyszalejuje na wybiegu. Za patykami pogania, pluszaki potarga, czasami na spacerach też pobiega, jak jaki wolontariusz jest biegający. To też będzie trzecia wiosna Eliszy w schronisku, ale już ja wiem, że jest jej lepiej u nas niż tam, skąd przyjechała... Nie oznacza to, że ma tutaj mieszkać do... nooo dooo... do starości! Przecież ma dopiero 5 lat, czyli jest jeszcze właściwie młoda. Ludzi uwielbia wszystkich, każdego polubia właściwie od razu, bo jaki miałaby powód, żeby ich nie lubić? 

Co Elisza lubi w strumyczkach?


Kręcenie zadkiem! Można ogonkiem pomachać i otrzepywać się, co jest całkiem śmieszne!

Dalej mamy Dadka, który bardzo nieśmiało zawitał do nas...


...ale jak widać, już jest lepiej! A przynajmniej na spacerkach. Zadbany się taki błąkał, więc pewnie miał właścicieli, ale gdzieś mu się zgubili. Szkoda, że jeszcze się nie znaleźli, bo Dadek czeka i wypatruje niecierpliwie... Na spacerkach jest całkiem fajny, chociaż może do wielkiej wylewności trochę brakuje. Jeszcze będzie lepiej... Chociaż ja tam osobiście bym wolała, żeby jednak zanim do schroniska przywyknie - znalazł dobry dom...

Dadek ma swój sposób na strumyk:


Taki trochę "Szybko przelecę, to nikt nie zauważy, a potem powiem, że to nie ja robię te ślady, bo mnie przecież nikt nie widział!". Całkiem jest śmieszny, prawda?? ...i nikomu taki pocieszny Dadek nie jest potrzebny...?

Na koniec bonus! Bonus, bo o tej psiolasce było niedawno, więc nie będę za dużo o niej pisać. Chociaż w sumie... Hepi potrzeba domu szybciej niż później...


Hepi jest nieduża, szczuplutka, bo się do niej choróbsko przyplątało... Zwykle wygląda na smutną, ale pcha się dwunożnym pod ręce, aż wstyd! Ja się na przykład nie pcham, ja staję i się przypatruję, kto sam wpadnie na to, żeby głaskać... Ale wtedy to wiecie, sam dwunożny mnie po polikach drapie, jego wybór!

Hepi w strumyku pracuje ciężko...


Widzicie? Za malirorację się wzięła! Ma...melinorację... meeeliooraaacjęęę.... o, tak dobrze. Dba bardzo, żeby zwierzaki mogły też po łokcie się taplać, nie po same nadgarstki. I usuwa wszelkie przeszkody, żeby nikt nie złamał girki. Porządna z niej psiolaska! A to wszystko za jeden psismak!

Jak ktoś chce mieć super psa, któremu smutki niestraszne, bo nawet tego słowa nie zna, to niech przyjedzie do nas poznać któregoś strumyczkoluba, co to ich wyżej opisałam! Zakocha się na pewno, a potem podpisanie umowy to już tylko momencik! ...wszyscy czekamy... niektórzy od dawna...

środa, 24 lutego 2016

Kurdupsielki!

Dzisiaj tak po prostu o kurdupsielkach. A co! Nie wolno? Nie wolno tak po prostu wymyśleć sobie tematu i pociągnąć? Oczywiście, że można! JA mogę, jestem wrredaktorem i mi wolno wszystko. HA!

(...a wiecie, że któregoś dnia nasi dostali pocztę z poleceniem, żeby podać temu, co pisał, ile bierzemy za nospon... sporson... s p o n s o r o w a n y  post?? Czyli, że niby ktoś nam przysyła worek monetek i banknotków, jeśli napiszemy na konkretny temat! Tylko teraz ktoś się spytał, jaki duży worek wybieramy! Toż to obraza! Nasi się co prawda zapytali, czy byśmy na to poszli, ale jak się odwróciliśmy zadami, to od razu poznali, że z nami to nie przejdzie. Poza tym zupełnie bezczelne było to, że ktoś się nawet nie zorientował, czy piszemy coś na zawołanie, bo przecież nie napisaliśmy ani pół zdania na żądanie... )

Tak więc dzisiaj zupełnie za darmo piszę o kurdupsielkach i daję słowo, że nic mi krótkołape i krótkogrzbiete nie obiecały za to.

Lecę zatem z tematem!

Na początek trochę o Rzeczku.




Takie to śmieszne, małe, trochę do jamnika podobne, ale bardzo trochę... Jest grzeczny całkiem i zachować się umie, musiał mieszkać w domu... W ogóle to mi się śniło, że dzwonił jego właściciel, ale jak usłyszał, że trzeba zapłacić za te kilka dni pomieszkania Rzeczka u nas, to od razu słuchawką rzucił... A może mi się nie śniło... Na pewno mi się śniło, bo przecież nikt by tak nie zrobił! I wybredny Rzeczek jest! Gotowane by jadł, kulkami suchymi gardzi... Musiał mieć dobrze w domu, w którym mieszkał, zanim się zgubił... Szkoda, że mi się tak śniło... Szkoda Rzeczka...

Teraz chwilkę o Musi.



Musia jest malutka, ale za to duże są w niej obawy... Przyjechała do nas z daaaleeekaaa razem z innymi piesami. Nagle nowe miejsce, to nic dziwnego, że się boi. Wszystko takie wielkie, pełno ludzi, którzy albo z jedzeniem przyjdą, albo z wodą, albo psiowet odwiedzi... Jak kto więcej czasu ma i przykucnie na chwilę, boczkiem, boczkiem podejdzie do Musi, to Musia się ośmiela troszkę i już mniej strachliwie się patrzy... Trzeba umieć. Nasi umieją. Zmieni się psiolaska na pewno i pokaże, że jest super, jak się trochę ośmieli!

...i troszkę o Buszku.


Mały Buszek przyjechał z małej mieściny. Czy tam się zgubił, czy ktoś może go zgubił przejazdem - nie wiadomo. Może ktoś go tam szuka, ale nie wie, że może go u nas znaleźć? Hmm... Wiadomo, że Buszek mieszka teraz u nas i wesoło mu nie jest. Nie jest też wesoło każdemu, kto na niego patrzy, bo naprawdę żal. Smutne ma te oczyska i nadziei się tam znajdzie baaardzo malutko... Drogi czytacielu, napiszę krótko. Adoptuj, uratuj Buszka z tego smutku!

Na koniec o kurdupsielku, o którym już było nie raz. Trąbimy o nim i trąbimy... i nic! A pies jak złoto! Znaczy jak brąz z tym, no... co ze babki robią u fryzjera, a on ma od szczenięcia... z bajelażem! Przypominam Morisa:


Moris jest niewielki i jest przerewelacyjny! Jest super radosny, jest zabawowy, jest nieduży, więc posłanko dla niego wszędzie się zmieści. Nudzić z nim się nie można, bo i na spacer długi pójdzie, i patolka przywlecze do rzucania, a jak się ma zły dzień, to wystarczy, że ozór wywiesi bokiem i można pękać ze śmiechu! Patrzcie, jaki jest na spacerach:


No i kto się w takim nie zakocha??

Widzicie, jakie fajne kurdupsielki mamy w schronisku? Jak ktoś powie, że eeeee, nie chce psa, bo on je dużo, rozpycha się w pościeli albo trzeba dużego posłanka dla niego - bardzo proszszsz! Są też takie psiury, które wcale dużo nie zjedzą (no dobra, jak się rozpędzą i dorwą do czegoś dobrego, to w małym żołądku niemało się zmieści...), nie rozepchają się (....tak, wiem, te krótkołape mają możliwości... ale jak będą mieć swoje posłanko, to wcale nie muszą na łóżku!). W samochodzie zajmą pół siedzenia tylko, a jak kto nie ma samochodu, to i w autobusie mało miejsca zajmą i się nikt nie przestraszy. Dużo zalet jest kurdupsielkowatych!

...a jak ktoś ma więcej miejsca w domu... to może dwa...?

niedziela, 28 czerwca 2015

Patyczkowi pasjonaci!

Dzień Dobry! Tu znów ja! Wasz najulubieńszy ostatnio pisaciel bloga! Próbowaliśmy z Dżokejem i Filim, żeby może sami tworzyli, zgodnie z ostatnią biurową tradycją, ale Dżokejowi się literki już rozmazują, a Fili chciał pisać wyłącznie o sobie i ani myślał opisywać cokolwiek innego... Poza tym pchał się z łapami i zadem na klawiaturę, żeby spróbować czy się leży wygodnie... Zostanę więc tutaj na jakiś czas, chłopaki się zgadzają! Znaczy z Dżokejem się od razu dogadałem, a Fili musiał się posłuchać, bo inaczej poznałby taki sam zestaw zębów, jak psiowet ostatnio, tylko ze znacznie bliższej odległości...

W każdym razie, jak się już wszystko poukładało, mogę przejść do tematu. Dzisiaj będzie o patyczkowych pasjonatach! Ja osobiście NICZEGO nie widzę w patykach... Znaczy widze jedynie to, że muszę łapeczki podnosić wyżej, a czasami to i nadrobić drogi, żeby ominąć jakiś, bo niewysoki taki jestem... Przejdźmy jednak do rzeczy! Kogo mamy w ketageorii patyczkolubnej?

Na pewno Helcia!


Nie można jej nie polubić, jest ogromnie pozytywna! Nasi to zauważyli od razu, jak tylko pojechali tam, gdzie sobie mieszkała przed schroniskiem. Plac pusty, jakieś resztki się walały po dawnej firmie, a na środku, bynajmniej nie resztkowa suczka przypięta łańcuchem do budy... Nasi podeszli, a Helcia zaraz ogonem na prawo i lewo, miziać się zaczęła i cieszyć, że żal było odchodzić! Psiolaska, kiedy zobaczyła, że dwunożni goście jej się rozchodzą, zaraz chwyciła patyczka i zaczęła nim wymachiwać i podrzucać. Nawet nasi zaczęli się z nią trochę bawić, ale całego dnia nie mieli na rozrywki, zwłaszcza, że trzeba było czym prędzej sprawdzić, co to za firma taka sprytna, że się przeprowadza bez psa... 

Wkrótce Hela zawitała do nas i tak czeka na jakiegoś stałego rzucacza patyczków... Może i nie jest już najmłodsza, ale znam niejednego młodziaka, który nie ma w sobie tyle szczenięcej energii i radości, co Helunia! 


Brać Helcię do domu! Tyle Wam napiszę, o! Sama wbiegnie na pewno! O ile nie zatrzyma jej w drzwiach zbyt szeroki patyk...

Inną patyczkową psiolaską jeeeest Zandi! Mmmm Zandi jest klawa... Urocza taka i puchata, i to futerko ma takie jak świeżo wyprane... Ja mam takie gładkie włoski, liche, ale Zanduśka ma takie, że zawsze z daleka podziwiam... Z bliska nie mogę, Misiak chyba by mnie zeżarł z zazdrości...


Zandi patyczki uwielbia i wygląda kluskowato-śmiesznie jak za nimi gania, jak się z nimi kładzie, obżera i wogóle.


Mam też film! Jak ktoś nie wierzy, że psiolaska może być tak urocza, że zęby same się w uśmiechu szczerzą, to patrzcie:


Dlaczego ona jeszcze siedzi?? Właściwie mieszka najbliżej bramy z nas wszystkich, widzi ją KAŻDY, kto wchodzi czy wychodzi ze schroniska, ona widzi każdego i patrzy tęsknie... Nie pokazuje tego, bo każdy, kto zobaczy Zandi, bardziej dopatrzy się przepozytywnej suczki, która lubi dwunożnych i wszystkie fajne rzeczy, jakie się z nimi wiążą! Na spacer zawsze jest chętna. Patyczka nigdy nie odmówi. Do głaskania pierwsza. Pies marzenie! I czeka już od roku na dom...

Były dwie psiolaski, czas na płeć męską! Pierwszy będzie Moris. Malutki, pocieszny, zarażający radością tak, że nawet jakby człowiek chciał się złościć na niego i chociaż trochę skorygować jego zachowanie, to niestety... Nie da się, bo się tylko dwunożni chichrają w środku!


Zdjęcia żadnego z patyczkowym Morisem nie mam, mam zabawkowego Morisa:


Morisowi wszystko jedno, byle ganiać, szaleć, aportować, skakać, wygłupiać się, WSZYSTKO może robić, byle nie stać w miejscu! I to, co pisałem na początku o Morisie - na przykład psiurek jak przechodzi przez wiatę, to smycz targa, bo już chce się bawić, już się nie może doczekać, już się tak przeogromnie cieszy, że idzie na spacerek! Nie może tak akurat się bawić na wiacie, bo smycz to smycz. Świętość Wolontariusza! Każdy ma swoją i pilnują jak oczu w głowach! No i ten Moris tak sobie lubi targać. I Wolontariusze wiedzą, że po pierwsze - nie może pies tak się bawić, bo to smycz a nie zabawka, po drugie - jak potarga, to Wolontariusz będzie się musiał tłumaczyć, dlaczego musi dostać nową, a po trzecie - na wiacie obowiązuje spokój i koniec! Szaleństwa to w lesie albo na wybiegu! I próbują nasi krzyczeć FE (trzeba się przedostać głosem przez szczekanie...), próbują zrobić cokolwiek, żeby dać do zrozumienia Morisowi, że NIE WOLNO, ale naprawdę jest ciężko, kiedy cali się trzęsą ze śmiechu, bo trudno o śmieszniejszego psa w schronisku!

Zdjęcia patyczkowego nie mam, ale mam patyczkowy filmik, o:


Przychodzą dwunożni, którzy mają miejsce w sercu na psiaka. W sercu mają miejsca tyle, że i całe schronisko by się zmieściło, ale w domu mogą wygospodarować kawałek podłogi tylko na małe posłanko... Przychodzą więc po małego czworonoga, lubiącego wszystkich, wesołego i pociesznego... I jakoś Morisa omijają podczas schroniskowych wycieczek... Dlaczego...?

Kolejnym, i już ostatnim patyczkowym pasjonatem będzie Biedul! 


Biedul trafił do nas tak, że do schroniska przyszedł właściciel z psem, a wyszedł już tylko właściciel... Nie chciał Biedula i koniec, nawet się nie dowiedzieli nasi, jak miał na imię, nic... I szukajcie takiego pseudo-opiekuna w świecie, jak okruszków w trawie! Bez dobrego nosa nie ma szans, a nasi mają dużo gorsze niż psiejskie, co poradzić... Biedulek siedzi więc u nas i czeka na zdecydowanie lepszego człowieka.

W związku z tym, że to temat patyczkowy, bardzo proszę! Biedul na patykoflecie umie grać, a jakby tego było mało, to jeszcze na plecach!


Taki to śmieszny zwierz! I skakać umie pod niebo samo za patolkiem! Pojętny przy tym bardzo, więc jakby ktoś może chciał sobie z nim po torach takich specjalnych dla psów pobiegać, to pewnie Biedul by dał radę, tylko trzeba by podszkolić, żeby wiedział, kiedy skakać, a kiedy biegać prawo-lewo i takie tam inne, co ja średnio wiem, bo mnie by nigdy nikt nie zabrał na takie zawody, chyba, że jako ruchomą przeszkodę...

I taki pozornie nijaki Biedul, nie za duży, nie za mały, nie za kolorowy i nie za czarny. Ot, kundelek. Cała nadzieja w tym, że ktoś zobaczy go w "akcji" i stwierdzi, że takiego właśnie agenta potrzebuje, bo mu za nudno w życiu, a widać, że z takim psem nudzić się nie da! Nawet jak prąd w domu wysiądzie, to Psianimal Planet zawsze dostępne na żywo!

Tyle na dzisiaj, chociaż u nas to duuużo, dużo więcej jest tych chętnie-biegających za czymkolwiek, co można rzucić, pobiec za tym i przynieść... i nie oddać zwykle... Komu brak takiej czworonożnej radości, zapraszamy do schroniska! Można codziennie innego patyczkowca brać na spacer, sprawdzać, czy to ten jest idealny, czy może jeszcze nie ten. Nie zawsze coś zaskoczy, nie trzeba się zrażać! Prędzej czy później z którymś psiurkiem na pewno...

Zapraszamy! Czekamy...

środa, 21 stycznia 2015

Psy w tygrysich ubrankach, wszystkie rozmiary! Tylko brać!

Kto lubi tygrysy? Znam przynajmniej jedną osobę, która mówi jedno słowo na widok czegoś z tygryskiem albo tygrysiego: CHCĘ. Uwierzcie, to słychać, że jest z dużych liter!

Kto jeszcze lubi tygrysy, ale jest bardziej psiarzem niż kociarzem? O tygrysa wśród sierściuchów nietrudno, one właściwie są całe tygrysie, zwykle prócz wierzchu... Mogą być czarne, białe, łaciate, w szare paski, ale tak samo lubią spać, bawić się, polować (chociażby na tylko dla nich widoczne kłaczki)...

Z psami jest odwrotnie. Czasami lubią polować, uwielbiają się bawić, spać blisko dwunożnego, ale na spacer natychmiast się zwykle zerwą... Jakoś trudno dopatrzeć się w ich ruchach tej kociej gracji... Mogą mieć za to tygrysie ubranka! W dodatku w każdym rozmiarze!

Zaczynamy od XXL! Chociaż to jest XXL tylko na wzrost... na szerokość jest dość... mało...


Ferdon jest takim ciemniejszym tygrysem. Ciemniejszym i chudziutkim...


Zanim został złapany, przeszedł długą drogę. Przez to wyszło mu na wierzch coś takiego, co podobno mają wszystkie psy, a nazywa się to "żebra". Macałam u mnie, u Hedara, my chyba nie mamy... Ferdon ma 66cm od poduszki na łapie do karku. Jakby mu jeszcze doliczyć szyję i głowę, albo i wyciągnięty do góry nos! To by bylo ohohoho, tak dużo! Ale tak się nie mierzy... Tylko do karku... Wierzcie mi, do dzisiaj nie mogę tego przeżyć... W każdym razie - Ferdon jest radosny i doskonale wie, co to smycz i przyjemnie pachnąca dłoń... smakołyki mogą być wszędzie!

Dalej mamy tygrysi rozmiar XL. Nida.


Nida to prawdziwa psia tygrysica! Łapsko ma grube, łeb ogromny, siłę też ma chyba równą tygrysowi! Przyjechała do schroniska z kolegą (albo z bratem...), był identyczny! On jednak znalazł dom, a Nida nadal czeka... Ta tygrysia suczka ma 58cm wzrostu. Mało tygrysie w niej jest to, że uwielbia biegać i się bawić. Spać to ona może w nocy i ewentualnie po obiadku... ale poza tym - potrzebuje człowieka z tygrysią energią!

Co mamy dalej? Ach, rozmiar L. W tym rozmiarze jest Tigra.


Tigra jest już z tych smuklejszych tygrysów, chociaż u nas nabrała nieco ciałka. Musiała być psem łańcuchowym, bo na smyczy głównie chodziła w kółko albo po łuku... Przyzwyczajona do tego, że ona się rusza, ale zapięcie łańcucha nie - zupełnie nie potrafiła się odnaleźć w sytuacji, kiedy ruszała się i ona, i dwunożny, który trzymał długi koniec smyczy! Tigra jednak jest pojętna i już załapała, że spacery są najlepszymi momentami w schroniskowym życiu! Ach, i jej kark jest na wysokości 52cm.

Kogo mamy w rozmiarze M? Dla odmiany - tygrys w jaśniejszych barwach.


Nordi to psiak całkiem... smutny... Chyba dalej nie wierzy, że mieszka w schronisku, musiał jeszcze niedawno mieć właściciela... Nordi nie jest duży, ma 40cm wzrostu, zmieści się do każdego mieszkanka! Lubi ludzi, nie ma pretensji do nikogo, tylko powodów do radości też mu brak... Poszedłby Nordi na ten najważniejszy spacer... Do domu...

W rozmiarze S mamy tygrysie szaleństwo!


Moris składa się głównie z radości. To jest taki pies, przy którym nie ma szans się smucić, to takie chodzące lekarstwo na depresję! Właściwie kiedy ludzie przychodzą do schroniska w celu poszukania psiaka dla siebie, to większość chce czworonoga niedużego (Moris ma 37cm), radosnego (tak), niekłopotliwego (TAK!)... I DLACZEGO Moris jeszcze tutaj siedzi?? Psia kostka! Nie rozumiem...

Najmniejszym rozmiarem na mojej liście psów w tygrysich ubrankach jest rozmiar XS. W tym rozmiarze, mająca 34cm wzrostu, jest Żaba.


Psi tygrys o imieniu Żaba... To tylko u nas! Żaba jest piękna. Na swój sposób... Dla kogoś jest na pewno... Tak, na pewno! Pewnie też miała kiedyś dom, za ludźmi szaleje. Niektórych psów się boi, ale ja myślę, że to taka kokieteria, po prostu Żaba wzrostem nie grzeszy i jakoś zwrócić uwagę na siebie musi! Żaba - pies w tygrysim ubranku do wzięcia!

To jak? Kto spojrzy na psiego tygrysa w odpowiednim rozmiarze i dużymi literami powie: CHCĘ!...?

niedziela, 25 sierpnia 2013

SŁYNNE UCIECZKI



Tyson rozwalił się na środku kojca, wziął w pysk kawał grubej gałęzi, którą dali mu bezogoniaści, żeby sobie pogryzał, gdy będzie się nudził i zamyślił się. Wreszcie zapytał:
- Ayha, heu hhy uhehayo oh uehhohoiahhyh?
- Co??
Wypluł gałąź.
- Pytam, czemu psy uciekają od bezogoniastych?
- Pytasz, jakbyś sam nie wiedział.
- Niby wiem… Bo im u bezogoniastych źle… Bo potrzebują ruchu, a bezogoniaści trzymają je w zamknięciu… Albo już taką mają naturę, że tylko na swobodzie dobrze się czują… Albo ciekawość… I jeszcze inne takie…
- No właśnie. Zależy od psa. I od warunków, w jakich żyje… Ale czemu pytasz? Znów złapali jakiegoś uciekiniera?
- Właśnie, że nie złapali.
- Dobra, opowiadaj, a potem popiszemy…

Był sobie Moris. To znaczy pewnie jeszcze jest – ale gdzie? Taki o pies:
          


W schronisku nie posiedział długo i poszedł na wieś, do kojca. Jego nowi bezogoniaści wyglądali w porządku, kojec też nie najgorzej. Przynajmniej na zdjęciu… No to jedź, psie, i niech ci się wiedzie.
Po kilku miesiącach nasi wybrali się do niego z wizytą poadopcyjną. I co widzą? Kojec otwarty, a Moris – słysząc nadjeżdżających – wypada z tego kojca i leci do bramy. Ale jest na długim łańcuchu! A przecież łańcucha miało nie być!
No więc rozmowa z jego bezogoniastymi. I co się okazuje? Ano, jak na ruchliwego psa Moris ma kojec za mały. Bezogoniaści puszczali go więc, by sobie polatał po podwórzu. Tyle, że dookoła posesji ogrodzenie niziutkie. A zaraz za ogrodzeniem – cudowny las! Który pies, zwłaszcza mający w sobie krew husky, wytrzyma spokojnie taki widok? Więc Moris przez ogrodzenie i do lasu! A bezogoniaści za nim. Poganiali za psem, ale dopaść go nie mogli. Sam wrócił, jak już miał dość latania.
Parę dni był spokój, a potem znów Moris wybrał się do lasu…
I powtarzało się to coraz częściej. A tuż obok posesji znajduje się ruchliwa droga! Tylko czekać, aż… tfu, odszczekać!
No i bezogoniaści mieli dość. Kupili długi łańcuch, przymocowali do budy i gdy otwierali kojec, by Moris pobiegał po podwórku, zaraz mu ten łańcuch zakładali.
I co robić? Kojca, z różnych względów, powiększyć się nie da. Całe ogrodzenie wokół posesji podwyższyć? Kilkaset metrów! Środków brak, zwłaszcza, że ogrodzenie nie byle jakie! Łańcuch to ostateczność, oni sami o tym wiedzą i Moris go nie znosi…
Długo rozmawiali z naszymi bezogoniastymi. Stanęło na tym, że lepiej będzie (i dla nerwów bezogoniastych, i dla Morisa) poszukać mu innego domu.
Poszły ogłoszenia w Internecie, rozpytywanie znajomych… Bez skutku. A czas mijał…
I niedawno tamci bezogoniaści zadzwonili do schroniska, że Moris znów zwiał. I tym razem nie wrócił…

Był też Bereś. Duży, owczarkowaty samiec w kwiecie wieku. Spokojny, kontaktowy, za pan brat z bezogoniastymi i innymi psami. Ale ze względu na wzrost i sporą masę robił wrażenie. Tyle, że smyczy nie lubił i na spacerach próbował często pozbyć się jej wraz z obrożą. Trzeba mu więc ją było mocno zapinać. No i miał w oczach ten błysk: po dobroci wszystko ze mną można, ale po złości – lepiej nie zaczynać!
           
Trafił się młody bezogoniasty z dużym gospodarstwem rolnym z odległej wsi. Szukał psa, który zamieszka na podwórzu, a czasem będzie wraz z nim wychodził patrolować pola. I straszyć dziki, które wyłażą z lasu i robią szkody w uprawach. Czyli – coś dla psa z ikrą.
Bezogoniasty przeszedł się po schronisku i wybrał Beresia. Nawet się nie zastanawiał. Bereś ze swojej strony też nie widział przeszkód – dogadali się natychmiast.
Parę dni wystarczyło, by Bereś zadomowił się na nowym miejscu. Latał po podwórzu, oswajał sobie bezogoniastych i bez szemrania wykonywał polecenia: siad, łapa, stój… Bezogoniasty uznał, że zawiązała się między nimi szorstka, męska przyjaźń. I po tygodniu może wyprowadził Beresia wieczorem w pole. Bez smyczy!
Pies odnalazł się po kilku dniach w schronisku w odległym mieście. Miał chipa, więc pracownicy tamtego schroniska zaraz zadzwonili do nas (jego nowy bezogoniasty nie zdążył chipa przerejestrować). Nasi natomiast wykonali telefon do właściciela Beresia. Trochę źli byli, że bezogoniasty nie posłuchał ich uwag. Każdemu adoptującemu zwierzę przede wszystkim wbija się do głowy, że pies na nowym miejscu, u nowych bezogoniastych, przynajmniej miesiąc nie może poruszać się bez smyczy. Ale niektórzy wiedzą lepiej.
Bezogoniasty pojechał po Beresia i zabrał go do domu.
A niedawno zadzwonił do nas z pytaniem, czy Bereś przypadkiem nie wylądował u nas… Nie, a dlaczego?... Bo spacer, bo pole, bo bez smyczy…
Czy ci bezogoniaści niczego się nie uczą?

Może chociaż gotowania smakowitości się nauczą!

aby powiększyć kliknij na obrazek lub najlepiej otwórz w nowej zakładce



            Że to nie kolejny przepis? Ano, nie. „Nieregularnik kucharski”, tom pierwszy, został już w całości opublikowany na blogu.
Po kompletnego e-booka zapraszamy do naszej Biblioteki im. Mieszańca Cygana. Już od dzisiaj!